Warszawa: prodemokratyczny Marsz Sprzeciwu w rocznicę stanu wojennego

Uczestnicy czwartkowego Marszu Sprzeciwu, upamiętniającego 37. rocznicę wprowadzenia stanu wojennego w Polsce, zebrali się w środę o godz. 18 przy rondzie de Gaulle'a. Następnie ruszyli Alejami Jerozolimskimi w kierunku placu Zawiszy oraz ul. Raszyńską do Nowogrodzkiej, gdzie do godz. 20.30 gromadzili się pod siedzibą Prawa i Sprawiedliwości.
 
Wśród organizatorów wydarzenia byli: Grupa Akcja Mazowsze; ODnowa; Obywatelski Ruch Demokratyczny; Obywatele Solidarnie w Akcji; Ogólnopolski Strajk Kobiet; Rebelia Mazovia; Straż Obywatelska; Wolna Praga, a także Wolność Równość Demokracja.
 
W zgromadzeniu wzięło udział kilkaset osób. Uczestnicy trzymali transparenty z hasłami m.in. "Bo to co PiS podnieca, to się nazywa kasa" oraz "Być wolnym, to budować świat, w którym można być wolnym". Skandowali też hasła, m.in.: "Precz z mafią PiS"; "Wolne sądy"; "Dziękujemy sędziom", a także "Kaczyński, 13 grudnia spałeś do południa" i "Kaczyński Jarosławie, odejdziesz w niesławie".
 
Polityk PO-KO Michał Szczerba zauważył w rozmowie z PAP, że "jak co roku oddajemy hołd ofiarom stanu wojennego, kiedy to władza skierowała się przeciwko społeczeństwu". "Dzisiaj chcemy informować o zagrożeniach, które czyhają na nas w Polsce; działania PiS stanowią zagrożenie dla naszych praw i naszej wolności" - powiedział.
 
Wicemarszałek Senatu Bogdan Borusewicz (PO) w rozmowie z PAP powiedział, że 13 grudnia nie jest "zwykłą datą, po której następuje kolejny dzień". "Ja o planowanym stanie wojennym wiedziałem już 12, bo właśnie wtedy po mnie przyszli" - podkreślił. Senator zaznaczył także, że grudzień to czas, kiedy poznał wielu ludzi, którzy podczas stanu wojennego wykazali się walecznością, jak również tych, którzy byli jedynie "krzykaczami lub chowali się gdzieś po kątach", a teraz uważają się za "wielkich antykomunistów".
 
Podczas zgromadzenia ze sceny wypowiedział się również poseł PO Jerzy Borowczak, który zaznaczył, że zawsze gdy "władza kłamie i ciemięży należy się jej przeciwstawiać". "Zamykanie ludzi za to, że chcą wolności, że upominają się o swoje prawa, takiej władzy trzeba powiedzieć - dosyć!" - podkreślił.
 
Niedługo przed godz. 20 zgromadzenie dotarło przed siedzibę PiS przy ulicy Nowogrodzkiej, gdzie kilku organizatorów, w tym Mateusz Kijowski, wygłosiło krótkie przemówienia. Zgromadzeni odśpiewali hymn. Około godz. 20.30 organizatorzy ogłosili oficjalne zakończenie manifestacji i uczestnicy się rozeszli. Jak informuje stołeczna policja, podczas trwania demonstracji nie odnotowano żadnych incydentów.
 
(PAP)