Kongresmeni i eksperci krytykują decyzję Trumpa o wycofaniu wojsk z Syrii

Prezydent Trump, we wpisie na Twitterze, uzasadnił swoją decyzję o natychmiastowym wycofaniu ok. 2 tys. żołnierzy amerykańskich z Syrii "całkowitym zwycięstwem nad Państwem Islamskim".
 
Decyzja prezydenta wywołała krytyczne reakcje w Kongresie, w tym wśród ustawodawców z Partii Republikańskiej, którzy już zażądali specjalnego spotkania w tej sprawie z przedstawicielami Białego Domu.
 
Wpływowy republikański senator Lindsay Graham, który z reguły wspiera posunięcia Donalda Trumpa w Kongresie, nazwał decyzję prezydenta "zapowiedzią katastrofy", dodając, że "najwięcej na wycofaniu amerykańskich wojsk z Syrii zyskają Państwo Islamskie i Iran".
 
Republikański przewodniczący komisji spraw zagranicznych Izby Reprezentantów Ed Royce stwierdził w oświadczeniu, że "chociaż Państwo Islamskie jest w odwrocie, to nie zostało jeszcze ostatecznie pokonane". Podkreślił, że obecność wojsk amerykańskich w Syrii, choć w ograniczonym zakresie, pozwoli zniszczyć terrorystów i powstrzymać rozmieszczenia w Syrii - "na progu Izraela" - irańskich wojsk i irańskich rakiet. "Nasza obecność ma także kluczowe znaczenie dla utrzymania nacisku w celu doprowadzenia poprzez polityczną transformację do zakończenia wojny domowej w Syrii" - dodał Ed Royce.
 
Royce, mając na myśli decyzję o wycofaniu z Iraku podjętą przez administrację prezydenta Baracka Obamy w 2011 roku, dodał w swoim oświadczeniu, że poprzednia "administracja pokazała, co się dzieje, kiedy arbitralne decyzje polityczne, a nie sytuacja na miejscu, decydują o polityce wobec regionów objętych wojną".
 
"Nie powinniśmy powtarzać błędów przeszłości, ale uczyć się na nich" – podkreślił Ed Royce.
 
Jego kolega partyjny, senator Bob Corker, szef senackiej komisji spraw zagranicznych, powiedział że "pod wieloma względami" decyzja Trumpa o wycofaniu sił amerykańskich z Syrii jest gorsza od decyzji Obamy o wycofaniu sił amerykańskich z Iraku i dodał, że "…jeszcze nigdy podczas swoich 12 lat w Senacie, nie został poinformowany tak niespodziewanie, bez wstępnych konsultacji, o tak ważnej decyzji".
 
Inny republikański senator Marco Rubio, konkurent Trumpa do nominacji Partii Republikańskiej w wyborach prezydenckich roku 2016, nazwał decyzję Trumpa "poważną pomyłką" i dodał, że wspomagający siły amerykańskie w północnej Syrii bojownicy kurdyjscy zamiast walczyć z Państwem Islamskim będą się musieli teraz zająć obroną przed zagrożeniem ze strony Turcji.
 
Prezydent Turcji Recep Tayyip Erdogan zapowiedział w poniedziałek, że jest w stanie "w każdym momencie" zaatakować kurdyjskich bojowników walczących po syryjskiej stronie granicy.
 
Richard Haass prezes prestiżowej Rady Stosunków Międzynarodowych (CFA), cytowany na łamach internetowego wydania dziennika "New York Times", zwrócił uwagę, że decyzja prezydenta Trumpa o wycofaniu sił amerykańskich z Syrii została podjęta pospiesznie, bez określenia warunków, jakie powinny być spełnione przed jej realizacją.
 
Większość amerykańskich ekspertów ds. międzynarodowych podziela zaniepokojenie Haassa, zwracając uwagę, że decyzja Trumpa jest nie tylko zdradą Kurdów, którzy wspierali operacje sił amerykańskich przeciw IS w Syrii, ale także ustępstwem wobec Iranu i Rosji, państw, które po wyjściu dwutysięcznego kontyngentu wojsk amerykańskich z północno-wschodniej Syrii, nasilą rywalizację w tym kraju i w regionie.
 
"Trump w jednym wpisie na Twitterze zniszczył politykę Stanów Zjednoczonych na Bliskim Wschodzie" -zatytułowała swój komentarz opublikowany na łamach czwartkowego wydania dziennika "The Washington Post" Victoria Nuland, w przeszłości znana z odważnych wypowiedzi asystent sekretarza stanu ds. Europy i Eurazji.
 
Zdaniem Nuland, obecnie związanej z jednym z lewicowych think-tanków, wycofanie wojsk amerykańskich z Syrii, "…jest wspaniałym prezentem noworocznym jaki Trump sprawił syryjskiemu prezydentowi Baszarowi el-Asadowi, Państwu Islamskiemu, władzom na Kremlu i w Teheranie".
 
(PAP)