100 lat temu Paderewski "przypadkiem" doprowadził do powstania wielkopolskiego

100 lat temu Paderewski przypadkiem doprowadził do powstania wielkopolskiego
fot. PAP/Tomasz Wojtasik
Powstanie wybuchło 27 grudnia 1918 r. w Poznaniu i było największym zwieńczonym zwycięstwem zrywem niepodległościowym na terenie zaborów.
 
Jak powiedział PAP historyk dr Marek Rezler, współautor i współredaktor "Encyklopedii Powstania Wielkopolskiego 1918-1919", choć Paderewski traktowany jest jako jeden z symboli zwycięskiego zrywu, nie przyjechał do Poznania po to, by nawoływać do powstania. Mało tego, wybuch walk w Poznaniu był dla polskiego dyplomaty, goszczącego w formalnie wciąż niemieckim mieście, bardzo niezręczną sytuacją.
 
Artysta zatrzymał się w Poznaniu w drodze z Anglii do Warszawy. W mieście nad Wartą miał rozmawiać na temat realiów przyszłego włączenia ziem zaboru pruskiego w granice odrodzonego państwa polskiego.
 
Marek Rezler powiedział, że Niemcy, widząc wśród polskich mieszkańców poruszenie zapowiedzianą wizytą znamienitego gościa, starali się nie dopuścić do tego, by Paderewski wysiadał w Poznaniu. By utrudnić Polakom manifestacje patriotyczne, w mieście wygaszono światła uliczne.
 
Oczekiwany gość przybył do Poznania 26 grudnia po godzinie 21 w towarzystwie małżonki oraz oficerów misji alianckiej. Paderewski został entuzjastycznie powitany przez tłumy Polaków, przewieziono go do hotelu Bazar. Tam artysta wygłosił dwa przemówienia – z okna nad wejściem do hotelu oraz w holu – do oficjeli i dziennikarzy.
 
Rezler podkreślił, że Paderewski w przemówieniach bynajmniej nie wzywał do chwytania za broń – starał się tonować nastroje i wyrażał radość z odzyskanej przez Polskę niepodległości.
 
"Mistrz już po opuszczeniu pociągu zorientował się, w jak niezręcznej sytuacji się znalazł. Był wszak reprezentantem władz wolnej Polski. Gdyby gwałtowne wydarzenia w Poznaniu połączono z jego osobą, byłaby wtedy podstawa do interwencji dyplomatycznej, że Warszawa tworzy fakty dokonane na terenie Niemiec. W efekcie Paderewski porwał tłumy swoją obecnością, ale nie swoim zachowaniem i nie przemówieniami" – powiedział historyk.
 
By nie eskalować emocji wśród Polaków, Paderewski uciekł się do choroby dyplomatycznej i jeszcze 26 grudnia przestał się pojawiać publicznie. Następnego dnia nacjonaliści niemieccy zorganizowali w Poznaniu manifestację, która miała być odpowiedzią na patriotyczne wzmożenie Polaków dzień wcześniej.
 
Jak podkreślił historyk, nastawienie Niemców do Paderewskiego nie było wrogie, wrogo reagowali za to na widok flag państw ententy, które w związku z jego przyjazdem były licznie wywieszane przez Polaków. Działania takie Niemcy traktowali jako zdradę.
 
Około godziny 17 Niemcy dotarli w okolice Bazaru, tam stanęli naprzeciw kordonu polskiej Straży Ludowej. Nie wiadomo, z której ze stron padł strzał dający początek powstaniu.
 
Marek Rezler podkreślił, że po wybuchu walk Paderewski aż do wyjazdu z Poznania nie opuszczał hotelu. Wszelkie rozmowy z lokalnymi politykami prowadził w miejscu swego zamieszkania. Nie ma też mowy o tym, by, jak później twierdzono, odwiedzał walczących powstańców i zagrzewał ich do boju.
 
Po opuszczeniu miasta w noc sylwestrową Paderewski przesłał do Poznania depeszę, w której dziękował za przyjęcie, słowem nie wspominając o powstaniu. Po przyjeździe do Warszawy objął funkcję premiera i szefa dyplomacji. Rok później uczestniczył w Poznaniu w obchodach rocznicy wybuchu powstania wielkopolskiego.
 
"Niewykluczone, że gdyby Paderewski nie przyjechał do Poznania, powstanie i tak by wybuchło w podobnym terminie. Wystarczył wszak przypadek, pretekst. Artysta nie przyjechał by wywoływać powstanie, ale to nie znaczy, że nie powinniśmy go traktować jako symbolu wielkopolskiego zrywu - nawet jeżeli do wybuchu insurekcji przyczynił się mimowolnie” – zaznaczył Rezler.
 
Inscenizacja przyjazdu Paderewskiego do Poznania 26 grudnia otwiera od 30 lat w stolicy Wielkopolski obchody z okazji rocznic wybuchu powstania wielkopolskiego. Mąż stanu witany jest na Dworcu Letnim, przemawia do zgromadzonych i uczestniczy w koncercie kolęd i pieśni patriotycznych. Przedsięwzięcie jest inicjatywą Poznańskiego Chóru Nauczycieli im. Ignacego Jana Paderewskiego.
 
Ignacy Jan Paderewski (1860-1941) był jednym z największych pianistów swojej epoki, artystą koncertującym na całym świecie. W czasie I wojny światowej, wykorzystując liczne znajomości w świecie polityki, wspierał dążenia Polski do odzyskania niepodległości. W 1919 r., już jako premier i minister spraw zagranicznych odrodzonej Polski, stanął razem z Romanem Dmowskim na czele delegacji polskiej na konferencję pokojową w Paryżu i podpisał w imieniu Polski traktat wersalski.
 
W Poznaniu imię artysty nosi uczelnia muzyczna a także jedna z ulic w centrum miasta, w bezpośrednim sąsiedztwie Bazaru. W 2015 r. na placu Stefana Stuligrosza przed budynkiem Akademii Muzycznej odsłonięto pomnik Paderewskiego.
 
Powstanie wielkopolskie wybuchło 27 grudnia 1918 r. w Poznaniu. W pierwszym okresie walk, do końca roku, Polakom udało się zdobyć większą część Poznania. Ostatecznie miasto zostało wyzwolone 6 stycznia, kiedy przejęto lotnisko Ławica. Do połowy stycznia wyzwolono też większą część Wielkopolski.
 
Zdobycze powstańców potwierdził rozejm w Trewirze, podpisany przez Niemcy i państwa ententy 16 lutego 1919 r. W myśl jego ustaleń, front wielkopolski został uznany za front walki państw sprzymierzonych. Ostateczne zwycięstwo przypieczętował podpisany 28 czerwca 1919 r. traktat wersalski, w którego wyniku do Polski powróciła prawie cała Wielkopolska.
 
 (PAP)