Stan zdrowia mężczyzny, który podpalił się w Pradze, jest poważny

Stan zdrowia mężczyzny, który podpalił się w Pradze, jest poważny
Massimo Catarinella/CC
„Pacjent jest w stanie zagrożenia życia” – powiedziała agencji CTK Roubalova. Rzeczniczka szpitala, którego częścią jest oddział medycyny oparzeniowej, dodała, że do poniedziałku nie będą podawane szczegółowe informacje o stanie zdrowia pacjenta.
 
Wiceburmistrz dzielnicy Praha 1, który odpowiada za kwestie bezpieczeństwa, Peter Hejma poinformował, że górna część placu Wacława, gdzie w piątek mężczyzna się podpalił, jest monitorowana przez policję i strażników miejskich. „ Są tam patrole piesze i w samochodach. Funkcjonariusze są przygotowani, żeby przeszkodzić innym osobom, które mogłyby się inspirować (czynem Jana Palacha). Musimy przeczekać ten delikatny czas związany z rocznicą Jana Palacha” – powiedział wiceburmistrz.
 
W tym samym rejonie centrum Pragi przed 50 laty, 16 stycznia 1969 r. oblał się benzyną i podpalił student Uniwersytetu Karola Jan Palach. Trzy dni później zmarł. W listach, które zostawił, napisał, że chce przebudzić Czechów i Słowaków z letargu, w którym znaleźli się w pięć miesięcy po rozpoczęciu sowieckiej okupacji Czechosłowacji w sierpniu 1968 r.
 
Według czeskich mediów 54-letni mężczyzna, który podpalił się w piątek o podobnej godzinie i w podobnym miejscu, co Jan Palach, miał mówić swojemu bratu, że chce odejść jak Palach. Powiadomieni przez rodzinę policjanci starali się namierzyć telefon desperata, ale gdy zlokalizowali mężczyznę, już płonęło na nim ubranie. Ogień gasili i udzielali pierwszej pomocy przechodnie oraz personel z pobliskiej kawiarni.
 
Policja zwróciła się z apelem do osób, które znajdowały się w tym czasie w rejonie zdarzenia, o kontakt i złożenie zeznań. Policjanci, powołując się na decyzję rodziny, nie ujawniają, czy ktoś odpowiedział na apel i udzielił bliższych informacji o zachowaniu mężczyzny.
 
Zarówno cytowani przez media anonimowi funkcjonariusze policji, jak i wiceburmistrz Pragi 1 są zdania, że w piątek nie chodziło o czyn inspirowany politycznie lub będący protestem w sprawach społecznych.
 
(PAP)