13 osób zginęło w antyrządowych protestach w Wenezueli. Lider opozycji ogłosił się prezydentem

W Caracas demonstracje przeciwko Maduro rozpoczęły się już kika dni temu, natomiast w środę protesty rozprzestrzeniły się na cały kraj i tysiące ludzi wyszło na ulice w wielu miastach Wenezueli. Według OVCS większość ofiar śmiertelnych zginęła od kul wystrzelonych z broni palnej.
 
W środę tymczasowym prezydentem Wenezueli obwołał się przewodniczący opozycyjnego parlamentu Juan Guaido. Otrzymał on poparcie Stanów Zjednoczonych i 10 krajów Grupy Lima - Argentyny, Brazylii, Kanady, Chile, Kolumbii, Kostaryki, Gwatemali, Hondurasu, Paragwaju i Peru.
 
Opozycja oskarża prezydenta Maduro o doprowadzenie bogatego w surowce kraju do ruiny gospodarczej. 96 proc. swych przychodów Wenezuela czerpie ze sprzedaży ropy naftowej. Spadek cen surowców energetycznych w ostatnich latach znacznie pogłębił wenezuelski kryzys. 
 
Uznanie przez Stany Zjednoczone Juana Guaido za prezydenta Wenezueli może mieć poważne konsekwencje - ocenia w czwartek dziennik "Washington Post".
 
W środę Guaido, przewodniczący kontrolowanego przez opozycję parlamentu Wenezueli, ogłosił się tymczasowym prezydentem tego kraju, a niedługo później fakt ten uznały Stany Zjednoczone i w ślad za nimi kilka innych państw zachodniej półkuli. W odpowiedzi dotychczasowy prezydent Nicolas Maduro - który w zeszłym roku zapewnił sobie reelekcję, wygrywając w bardzo kontrowersyjnych okolicznościach wybory - zerwał stosunki dyplomatyczne z USA.
 
"Uznanie przez Stany Zjednoczone może bardzo podnieść jego (Guaido - PAP) pozycję, chociaż to prawdopodobnie spowoduje istotne komplikacje dla stosunków amerykańsko-wenezuelskich" - pisze "Washington Post". Gazeta przywołuje opinię prof. Davida Bosco z uniwersytetu w Indianie, który mówi, że jest to rzadka sytuacja, a zdaniem części ekspertów od prawa międzynarodowego nawet ryzykowna, bo państwa zwykle starają się unikać uznawania jakiegoś ośrodka władzy, jeśli ten nie sprawuje jednocześnie efektywnej kontroli nad danym terytorium.
 
"WP" przywołuje wyjątki od tej reguły, podkreślając, że zwykle mają one miejsce podczas konfliktów czy przewrotów wojskowych. W ostatnich latach takimi wyjątkami było uznanie przez USA w 2011 r. Narodowej Rady Tymczasowej jako legalnego rządu Libii, chociaż siły lojalne wobec Muammara Kadafiego kontrolowały znaczną część kraju, oraz uznanie przez Waszyngton syryjskiej opozycji w 2014 r.
 
Gazeta zwraca uwagę na szereg praktycznych konsekwencji uznania Guaido, np. że oznacza to konieczność wymiany personelu dyplomatycznego Wenezueli w USA czy to, że władze amerykańskie mogą przejąć teraz wenezuelskie aktywa na terenie USA i przekazać je nowo tworzonemu rządowi. Istotnym problemem jest także to, co stanie się z wenezuelskimi dyplomatami akredytowanymi przy ONZ, zwłaszcza, że dwaj stali członkowie Rady Bezpieczeństwa uznają władzę Maduro.
 
Wreszcie, jak pisze "WP", nie jest jasne, jak uznanie przez Waszyngton wpłynie na sytuację Guaido w Wenezueli, pisząc, że niektórzy analitycy obawiają się, iż ten fakt może zachęcić Maduro do aresztowania rywala bądź doprowadzić do tego, że każdy z nich będzie kontrolował część kraju.
 
(PAP)