Meksyk: chcieli darmowej ropy, teraz nie żyją. Już 107 ofiar wybuchu ropociągu

Do wybuchu doszło 18 stycznia, gdy około 800 ludzi z plastikowymi kanistrami zbiegło się do przedziurawionego przez złodziei paliwa rurociągu Tula-Tuxpan w miejscowości Tlahuelilpan. Po eksplozji wybuchł pożar. Według meksykańskich mediów płomienie miały nawet 20 metrów wysokości.

 

Zniszczona przez wybuch część rurociągu znajduje się w pobliżu rafinerii Tula należącej do firmy Pemex. Liczące 20 tys. mieszkańców Tlahuelilpan leży 13 km od rafinerii, dostarczającej paliwo także do innych stanów w środkowym Meksyku.

 

Pemex poinformował, że uszkodzony rurociąg został niedawno przywrócony do użytku. Wcześniej, również z powodu nielegalnego odwiertu, nie działał od 23 grudnia. Ten konkretny rurociąg był uszkadzany 10 razy w ciągu ostatnich trzech miesięcy.

 

 

PAP/EPA
PAP/EPA

 

 

 

Do wybuchu w Tlahuelilpan doszło wkrótce po wdrożeniu przez rząd prezydenta Meksyku Andresa Manuela Lopeza Obradora krajowej strategii walki z kradzieżą paliwa - przestępstwem, które w dwóch poprzednich latach spowodowało straty w budżecie państwa o równowartości ok. 3 mld USD i regularnie powoduje braki w zaopatrzeniu stacji paliwowych w całym kraju.

 

Plan władz przewiduje zamykanie rurociągów najbardziej narażonych na działanie gangów złodziei, którzy usiłują wstawiać w nie elementy umożliwiające nielegalne podbieranie paliwa. Ten złodziejski proceder spowodował w styczniu braki paliwa, w tym także w stanie Hidalgo.

Kradzione paliwo jest w Meksyku sprzedawane za połowę ceny paliwa legalnego.

 

(PAP)