Córka Michaela Jacksona po obejrzeniu dokumentu o ojcu zgłosiła się do szpitala psychiatrycznego

25 stycznia na amerykańskim Sundance Festival odbyła się premiera nowego dokumentu o legendzie popu.

 

20-letnia córka Jacksona załamała się psychicznie po seansie i sama postanowiła o hospitalizacji, żeby ten trudny czas upłynął pod opieką specjalistów od zdrowia psychicznego.

 

Inaczej zareagowała reszta rodziny piosenkarza. Wydała następujące oświadczenie - "Michael zawsze nadstawiał drugi policzek, my na jego wzór też nastawialiśmy drugi policzek, gdy media atakowały naszą rodzinę. To tradycja Jacksonów. Ale teraz nie możemy siedzieć cicho, podczas gdy dochodzi do publicznego linczu... Michaela już z nami nie ma i nie może się bronić, inaczej takie zarzuty nigdy by się nie pojawiły".

 

W 2005 roku, jeszcze za życia muzyka, toczyło się śledztwo w sprawie przestępstw seksualnych, o które był podejrzewany. Jackson został jednak uniewinniony.

 

Po latach jego domniemane ofiary zmieniły jednak zeznania. W 2013 roku, już po śmierci gwiazdora, dwóch mężczyzn wniosło oskarżenie o molestowanie seksualne w dzieciństwie. Tłumaczyli, że wcześniej stres pourazowy sznurował im usta, byli przerażeni.

 

Rodzina Jacksona z kolei oskarża mężczyzn o niskie pobudki - polowanie na tłuste odszkodowanie.

 

W oświadczeniu rodzina piosenkarza przedstawia Jacksona jako ofiarę mediów - przyczyną nagonki miałby być fakt, że Michael był "jedyny w swoim rodzaju". Krewni zmarłego gwiazdora zarzucają twórcom dokumentu interesowność i "brak chęci poznania prawdy"; w pracy nad obrazem nie skorzystali oni bowiem z opcji skonsultowania się z bliskimi i krewnymi Jacksona.