Dotacja zmniejszona o 3 miliony złotych. Nie będzie więcej pieniędzy dla Europejskiego Centrum Solidarności [WIDEO]

We wtorek w siedzibie Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego odbyło się spotkanie ws. Europejskiego Centrum Solidarności w Gdańsku. Uczestniczyli w nim wicepremier, minister kultury i dziedzictwa narodowego Piotr Gliński, wiceminister kultury Jarosław Sellin, p.o. prezydenta Gdańska Aleksandra Dulkiewicz oraz marszałek województwa pomorskiego Mieczysław Struk.

 

W październiku ub.r. resort kultury i dziedzictwa narodowego podjął decyzję o powrocie w 2019 r. do podstawowej kwoty dotacji podmiotowej dla Europejskiego Centrum Solidarności w Gdańsku w wysokości 4 mln zł. Jak uzasadniano - taka kwota jest zapisana w umowie o współprowadzeniu ECS. Instytucja w ostatnich latach otrzymywała dotację podmiotową na poziomie ponad 7 mln zł. "Poziom tej dotacji wykraczał znacznie ponad uregulowany w umowie z dnia 8 listopada 2007 r. o utworzeniu i prowadzeniu jako wspólnej instytucji kultury pod nazwą ECS oraz aneksu ze stycznia 2013 r., minimalny poziom dotacji ze strony MKiDN - 4 mln zł." - zwracał uwagę resort.

 

Podkreślano także, że "wszystkie dotychczas przekazywane środki ponad tę kwotę wynikały wyłącznie z dobrowolnych decyzji ministra kultury, który uwzględniał prośby instytucji". MKiDN zaznaczyło wówczas, że zaoszczędzone 3 mln zł zostaną przekazane na projekty kulturalne w Gdańsku.

 

"Rozmawialiśmy dzisiaj o przyszłości tej instytucji i o przyszłości finansowania tej instytucji. Myślę, że poznaliśmy wzajemnie swoje intencje i uważamy wszyscy razem, że to jest bardzo ważna instytucja na mapie polskich instytucji kultury i polskich instytucji zajmujących się polityką historyczną, polityką pamięci" - podkreślił Sellin.

 

Zaznaczył, że wszyscy mają dobrą wolę związaną z dalszym funkcjonowaniem ECS. "Na pewno będziemy szukać kompromisu, będziemy szukać rozwiązań, które spowodują, że będzie mogła ta instytucja spokojnie i stabilnie funkcjonować, takich rozwiązań będziemy szukali w najbliższych tygodniach już na poziomie takich rozmów roboczych" - poinformował wiceszef MKiDN.

 

Jak mówił, na wtorkowym spotkaniu zostały wyrażone intencje, które są "dobre dla tej instytucji". "Nikt nie ma zamiaru tej instytucji krzywdzić" - zapewnił.

 

Sellin dodał, że MKiDN chce, żeby Europejskie Centrum Solidarności było instytucją, w której czują się dobrze "wszyscy ludzie, którzy utożsamiają się z dziedzictwem, z historią Solidarności; z różnymi nurtami dziedzictwa Solidarności, bo to jest nasze wspólne, polskie dziedzictwo - ważne w Europie i świecie".

 

Ocenił, że nie wszyscy czują się najlepiej w ESC ze względu na jego bieżącą tzw. działalność miękką. Zaznaczył, że "co do wystawy zastrzeżeń nie ma, ale do działalności tzw. miękkiej i owszem".

 

Wiceminister kultury wskazał, że dobrze by było, żeby na terenie ESC "nie odbywały się, bo jednak jest to instytucja kultury i ma swój regulamin wewnętrzny, wydarzenia o charakterze partyjno-polityczną". "Myślę, że tego nie chce ani dyrekcja ECS, ani żaden z organizatorów i myślę, że taki cel jest do osiągnięcia i nikt nie jest zainteresowany tym, żeby budowano jakieś poczucie jednostronności działania tej instytucji" - podkreślił.

 

Pytany o to, jakie propozycje padły ze strony MKiDN odpowiedział: "teraz się umówiliśmy na taki etap rozmów roboczych, jakieś propozycje padły, do tych propozycji pani prezydent i drugi organizator (ECS - przyp. PAP) się ustosunkują". "Myślę, że nie ma pośpiechu, możemy spokojnie na ten temat rozmawiać. (...) Jesteśmy otwarci na takie rozmowy robocze i one na pewno będą kontynuowane" - dodał.

 

Dulkiewicz podkreśliła, że Europejskie Centrum Solidarności to "zawsze była wielka troska ś.p. prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza". "Nie ukrywam, że decyzje z końca roku, z października 2018, były wielkim zmartwieniem dla pana prezydenta. Dzisiaj jesteśmy w dialogu i bardzo za to spotkanie panu premierowi, panu ministrowi dziękuję" - powiedziała p.o. prezydenta Gdańska.

 

Przyznała że, propozycje złożone przez MKiDN są "twarde i trudne". "Musimy je przeanalizować wspólnie z panem marszałkiem Strukiem" - dodała. "Ja bym bardzo nie chciała, żeby instytucja została przejęte przez ministerstwo kultury, tak jak to się stało z Muzeum II Wojny Światowej i na pewno do tego nie dopuścimy" - podkreśliła. Zaznaczyła, że "szanują się i są w dialogu".

 

Europejskie Centrum Solidarności w Gdańsku prowadzone jest przez pięciu organizatorów. Według zapisów umowy z dnia 8 listopada 2007 r. o utworzeniu i prowadzeniu jako wspólnej instytucji kultury pod nazwą ECS oraz aneksu ze stycznia 2013 r., minimalny poziom dotacji ze strony organizatorów ustalono na: MKiDN – 4 mln zł, woj. pomorskie (Marszałek) – 800 tys. zł (pierwotnie minimalny poziom dotacji wynosił 1 mln zł, został obniżony aneksem do umowy z 2013 r.); Gmina Miasta Gdańska – 2,5 mln zł (pierwotnie minimalny poziom dotacji wynosił 4,5 mln zł, został obniżony aneksem do umowy z 2013 r.), Fundacja Centrum Solidarności – wg. zawartej umowy nie wnosi dotacji, Niezależny Samorządny Związek Zawodowy "Solidarność" – wg. zawartej umowy nie wnosi dotacji.

 

(PAP)