Watykanista: Pedofilia w Kościele to grzech zbiorowy

Watykanista: Pedofilia w Kościele to grzech zbiorowy

Były zastępca redaktora naczelnego watykańskiego dziennika "L'Osservatore Romano" w rozmowie z PAP podkreślił: "Problem pedofilii istniał w Kościele nawet nie od wieków, ale od zawsze. Pierwszy prawdziwy sygnał pochodzi z 1051 roku, gdy święty Pior Damiani - biskup Ostii, kardynał, napisał dzieło +Liber Gomorrhianus+, w którym piętnował między innymi takie czyny kapłanów".

 

"Sprawa ta od zawsze była tuszowana. Kościół wiedział od zawsze i od zawsze to ukrywał. Zaczęto o tym mówić dopiero w zeszłym wieku, gdy pojawiły się informacje z USA" - zaznaczył.

 

Svidercoschi wyraził opinię, że w procesie walki z pedofilią w Kościele "nie było momentu, który można uznać za decydujący".

 

"Faktem jest zaś to, że także ostatni papieże, choć coś zrobili, to także oni popełnili błędy. Janowi Pawłowi II nie pomagano w tej sprawie i to jest następny problem, który pojawia się w dyskusji na temat pedofilii; papieże, zwierzchnicy Kościoła katolickiego nie byli dobrze informowani" - ocenił współpracownik polskiego papieża. Zaznaczył następnie: "Błąd Jana Pawła II polegał na tym, że z opóźnieniem zrozumiał, co się dzieje w Ameryce i że nie jest to tylko problem amerykański, ale na całym świecie".

 

"Benedykt XVI wyznaczył linię zerowej tolerancji, ale potem nie miał siły władzy, by narzucić ją episkopatom, aby ją zaakceptowały" - ocenił włoski watykanista.

 

Następnie zauważył, że błędem Franciszka jest zaś to, że przed rokiem bronił biskupa Juana Barrosa z Chile, któremu zarzucano tuszowanie czynów pedofilskich i mówił, że potrzebne są dowody. "Kiedy pojawiły się te dowody, wybuchł skandal w Kościele chilijskim i doszło do dymisji biskupów" - przypomniał Svidercoschi.

 

"Nie wystarczy - jak zaznaczył - ustalić zasady postępowania, procedury".

 

"Moim zdaniem należy sięgnąć do początków tego zła, a jest nim klerykalizm. To siła sakralizacji funkcji księdza i jego osoby, w wyniku czego każdy postrzegany jest jako wielka osobistość, zwłaszcza w trudnych momentach historii" - podkreślił watykanista i autor wielu książek.

 

Svidercoschi wyraził przekonanie, że niezbędna jest gruntowna zmiana przygotowania księży, ich formacji, a także na przykład wydłużenie okresu poprzedzającego święcenia. "Potrzebny jest wręcz screening psychologiczny kandydatów, jak mówił Jan Paweł II" - dodał.

 

Elementem przygotowania przyszłych księży - ocenił watykanista - musi być też rozmowa o seksualności. "Trzeba zacząć rozwiązywać problem od początku, a nie wygłaszać tylko piękne słowa" - zaznaczył.

 

Włoski pisarz i dziennikarz odnosząc się do zapowiedzianego na 21-24 lutego szczytu w Watykanie na temat walki z pedofilią, na który Franciszek zaprosił przewodniczących episkopatów z całego świata, oświadczył: "Na pewno zmniejszy się liczba biskupów, którzy tuszują, ukrywają przypadki. To może być realny rezultat tych obrad, bo na przykład we Włoszech nadal są biskupi, którzy to robią".

 

"Będzie mniej nagannych zdarzeń, jak przenoszenie sprawców do innych parafii" - zaznaczył.

 

Svidercoschi przyznał: "Obawiam się natomiast, że w czasie tych obrad nie sięgnie się do sedna mechanizmu, w wyniku którego ksiądz staje się pedofilem, bo w ten sposób wykorzystuje swoją władzę". Jak podkreślił, dramat wielu ofiar polega na tym, że one postrzegały księdza jako "reprezentanta Chrystusa" i wstydziły się mówić o tym, co je spotkało.

 

Rozmówca PAP przywołał list, jaki papież Franciszek wystosował w zeszłym roku do Ludu Bożego na temat skandalu pedofilii. Przypomniał, że był tam apel do wiernych o modlitwę.

 

"Ja wtedy zareagowałem mówiąc: spokojnie. To jest grzech zbiorowy warstwy klerykalnej. Świeccy mają niewiele z tym wspólnego. Dlatego uwalnianie Kościoła od tego zła musi zacząć się od nowego podejścia. Jeśli Kościół da dobry przykład i zdoła powstrzymać to zjawisko w swoich szeregach, to przyczyni się też do jego zahamowania w społeczeństwie" - powiedział Gian Franco Svidercoschi.

 

Z Rzymu Sylwia Wysocka (PAP)