Polska się miota między starymi demonami - przechodnie komentują naszą strategię międzynarodową

Minister spraw zagranicznych Iranu Mohammad Dżawad Zarif oświadczył w środę, że warszawska konferencja ws. Bliskiego Wschodu - której celem według Iranu jest wywieranie presji na ten kraj - jest "martwa przed narodzeniem".
 
"Warszawska konferencja jest, jak sądzę, martwa przed narodzeniem. Jest ona kolejnym przejawem nieuzasadnionej obsesji Stanów Zjednoczonych na punkcie Iranu" - oświadczył Zarif na konferencji prasowej w Teheranie. W podobnym duchu szef irańskiego MSZ wypowiadał się już kilka razy - po raz ostatni w niedzielę, gdy mówił, że konferencja "jeszcze przed rozpoczęciem jest skazana na porażkę".
 
Według Zarifa dowodem na fiasko warszawskiej konferencji ma być to, że nie jest planowane wydanie żadnej wspólnej deklaracji na jej zakończenie.
 
O tym, że głównym tematem zaczynającego się w środę po południu spotkania ministerialnego poświęconego budowaniu pokoju i bezpieczeństwa na Bliskim Wschodzie, będą "destabilizujące działania w Iranu w regionie", mówił amerykański sekretarz stanu Mike Pompeo, choć później inni przedstawiciele administracji USA nieco łagodzili ten ton, zapewniając iż nie będzie ono skupiało się wyłącznie na Iranie.
 
W warszawskim spotkaniu ministerialnym poświęconym problematyce pokoju i bezpieczeństwa na Bliskim Wschodzie udział biorą przedstawiciele kilkudziesięciu krajów z całego świata, m.in. wiceprezydent USA Mike Pence i sekretarz stanu Mike Pompeo, premier Izraela Benjamin Netanjahu, a także szeroka reprezentacja Bliskiego Wschodu (w tym Arabia Saudyjska, Izrael, Katar, Jemen, Jordania, Kuwejt czy Zjednoczone Emiraty Arabskie) oraz przedstawiciele wszystkich państw członkowskich UE.
 
(PAP)