Przesłuchanie G. Birgfellnera przerwane. Dubois: jesteśmy coraz bliżej prawdy

Stołeczna prokuratura okręgowa przez ponad siedem godzin przesłuchiwała w czwartek Geralda Birgfellnera w związku z zawiadomieniem o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego, które pod koniec stycznia złożył w prokuraturze mec. Dubois. Według mecenasa, doszło do popełnienia oszustwa na kwotę kilku milionów złotych. Wcześniej w lutym Birgfellner był już dwukrotnie przesłuchiwany w tej sprawie. Jak informowała w ubiegłym tygodniu prokuratura, termin kolejnego przesłuchania Austriaka wyznaczono na 1 marca.

 

"Dzisiaj było bardzo merytoryczne przesłuchanie. Pytania padały zgodnie z zawiadomieniem na temat tych zarzutów, które postawiliśmy w zawiadomieniu o popełnieniu przestępstwa. Jeśli mogę zacytować klasyka +Jesteśmy coraz bliżej prawdy+. Rozmawialiśmy bardzo merytorycznie (..) było dążenie do tego, żeby ustalić co się rzeczywiście stało" - powiedział po wyjściu z budynku prokuratury mec. Dubois.

Zapowiedział też, że w piątek przesłuchanie będzie kontynuowane. "Jutro kontynuujemy i mam nadzieję, że efektem tych dwóch dni pracy będzie postanowienie o wszczęciu postępowania" - zaznaczył adwokat.

 

Dubois był pytany też o wypowiedź innego pełnomocnika Austriaka mec. Romana Giertycha, który przekazał w ostatnich dniach, że prokuratura wezwała Birgfellnera do dostarczenia tłumaczenia wszystkich niemieckojęzycznych i anglojęzycznych dokumentów ujętych jako dowody w tej sprawie.

 

"Złożyliśmy w tej sprawie dziś pismo tłumacząc, że prokuratura nie ma żadnej podstawy prawnej do takiego zarządzenia. Wskazaliśmy, że to jest kolejne działanie w ramach efektu mrożącego. Ma doprowadzić do zastraszenia naszego klienta, bo mówimy o olbrzymim nakładzie finansowym. Takie działania tak naprawdę pozbawia obywatela prawa do sądu" - powiedział.

 

Dodał, że jeżeli prokuratura nie zmieni decyzji w sprawie tłumaczeń, "to konsekwencje tego na pewno będą w Trybunale Europejskim".

 

W ostatnich dniach Prokuratura Okręgowa w Warszawie wydała też postanowienie o nałożeniu dwóch kar porządkowych po 3 tys. zł na Birgfellnera za niestawienie się na przesłuchaniach zaplanowanych na 21 i 22 lutego.

 

Dubois był pytany w czwartek, czy podczas przesłuchania poruszona została kwestia kar porządkowych. "Była poruszona. Złożyliśmy stosowne wyjaśnienia. Mam nadzieję, że będziemy ten wątek jutro kontynuować, ponieważ pani prokurator zażądała kolejnych dokumentów. Wydaje mi się, że mamy do czynienia bardziej z inwigilacją osoby niż próbą merytorycznej oceny sprawy" - podkreślił.

 

W końcu stycznia "Gazeta Wyborcza" opublikowała zapisy i nagrania rozmowy z lipca 2018 r. m.in. prezesa PiS z austriackim biznesmenem Birgfellnerem, która dotyczy planów budowy w Warszawie dwóch wieżowców przez powiązaną ze środowiskiem PiS spółkę Srebrna. Złożone pod koniec stycznia w prokuraturze zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez prezesa PiS dotyczy braku zapłaty za złożone austriackiemu biznesmenowi zlecenie związane z przygotowaniami do budowy dwóch wieżowców.

 

W ubiegły czwartek rzecznik warszawskiej prokuratury okręgowej prok. Łukasz Łapczyński przekazał, że prokuratura nie uwzględniła wniosku o wyłączenie prokurator prowadzącej postępowanie sprawdzające, w ramach którego przesłuchiwany jest Birgfellner.

 

O złożeniu takiego wniosku w zeszłym tygodniu informował mec. Roman Giertych. Uzasadnieniem wniosku - jak przekazywał - były działania podejmowane na przesłuchaniu, które - jak pisał - "były próbą zapisania zeznań, które nie zostały wypowiedziane przez świadka" i "próbą utrwalenia w protokole tak zapisanych zeznań pomimo sprzeciwu świadka i jego pełnomocników".

 

W zeszłym tygodniu rzecznik stołecznej prokuratury okręgowej prok. Łukasz Łapczyński przekazał PAP, że mec. Giertych miał ingerować w odpowiedź świadka i zmieniać treść tłumaczenia. Łapczyński zaznaczył, że prowadząca postępowanie prokurator "udaremniła próby ingerencji w przesłuchanie" Austriaka.

 

Giertych odnosząc się w rozmowie z PAP do doniesień prokuratury zapewnił, że w ogóle nie ingerował w treść zeznań Austriaka. "Pan Birgfellner składa zeznania samodzielnie. Jedyne czego pilnowaliśmy to, aby to co zeznał pan Birgfellner było zapisane w protokole. Natomiast pani prokurator próbowała doprowadzić do tego, żeby pisać coś innego niż on rzeczywiście zeznał. Mamy na to dowody" - zaznaczył Giertych.

 

W ubiegły czwartek warszawska prokuratura okręgowa oświadczała, że czynności podejmowane przez Birgfellnera i jego adwokatów wskazują na dążenie do nieuzasadnionego wydłużenia czynności, co prowadzi do uniemożliwienia podjęcia przez prokuratora decyzji procesowych. "Mocno należy podkreślić fakt, że dotychczas zeznania zawiadamiającego są bardzo zdawkowe, a on sam zasłania się w wielu wypadkach niepamięcią" - mówił wtedy prok. Łapczyński.

 

W tamtym stanowisku prokuratury podkreślono, że "czynności podejmowane przez zawiadamiającego i jego adwokatów - takie jak niestawiennictwo na wskazane przez prokuratora terminy, brak doręczenia oryginałów nagrań, a także dotychczasowa treść zeznań - wskazują na dążenie do nieuzasadnionego wydłużenia czynności, co prowadzi do uniemożliwienia podjęcia przez prokuratora decyzji procesowych w tym postępowaniu".

 

Mecenas Dubois mówił wtedy PAP, że "prokuratura dokonuje społecznej dezinformacji". Jego zdaniem, śledczy dostali "cały podstawowy materiał, który daje dane uprawdopodabniające, iż do czynu zabronionego doszło".

 

(PAP)