Kogo wybierze Gdańsk? Ostatnie godziny przed wyborami na prezydenta miasta

Kogo wybierze Gdańsk? Ostatnie godziny przed wyborami na prezydenta miasta

Przedterminowe wybory na prezydenta Gdańska są wynikiem wygaśnięcia mandatu wieloletniego prezydenta tego miasta - Pawła Adamowicza, który zmarł 14 stycznia, po tym jak dzień wcześniej został zaatakowany nożem w czasie gdańskiego finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy.

 

Trójka kandydatów, którzy startują w niedzielnych przedterminowych wyborach, to osoby starające się o elekcję jako kandydaci bezpartyjni.

 

39-letnia Aleksandra Dulkiewicz startuje z Komitetu Wyborczego Wyborców "Wszystko dla Gdańska ". Zapleczem dla tego komitetu jest Stowarzyszenie Wszystko dla Gdańska założone przez Adamowicza przed ubiegłorocznymi, wygranymi przez niego, wyborami samorządowymi. W czasie tych wyborów Dulkiewicz była szefową sztabu wyborczego Adamowicza (zawiesiła swoje członkostwo w Platformie Obywatelskiej, do której należała od lat).

 

W kampanii poprzedzającej wybory ogłoszone na 3 marca, zarówno w swoich spotach wyborczych, jak i na konferencjach prasowych oraz spotkaniach z wyborcami, Dulkiewicz podkreślała, że staruje, bo chce „kontynuować pracę poprzednika” - Adamowicza. Kandydatka wyjaśniała, że jej program wyborczy jest tożsamy z programem, jaki przed wygranymi wyborami, zaprezentował długoletni prezydent Gdańska.

 

Dulkiewicz wymieniała pięć celów programowych na kadencję 2019-2023 ujętych w hasła, z których pierwsze brzmiało „Sprawniej i bezpieczniej poruszamy się po Gdańsku”. Jak informowała Dulkiewicz na konferencji prasowej, w ramach realizacji tego celu miasto podpisało w ostatnich dniach umowy na wypożyczenie 48 autobusów, w kwietniu w Gdańsku mają pojawić się nowe tramwaje, rozpoczęto też projekt mający na celu polepszenie bezpieczeństwa tak, by nie dochodziło do wypadków śmiertelnych z udziałem pieszych i rowerzystów.

 

W ramach drugiego celu programowego brzmiącego „Szczęście i zdrowie gdańskich rodzin” p.o. prezydenta Gdańska zapowiedziała m.in. kontynuację programu budowy nowych żłobków, przedszkoli i szkół. W kolejnym priorytecie programowym - „Najlepsze warunki do rozwoju przedsiębiorczości” - Dulkiewicz mówiła, że stawia m.in. na współpracę metropolitalną i metropolitalny rynek pracy. „Dlatego kładziemy nacisk na rozwój połączeń komunikacyjnych i węzłów przesiadkowych. Z drugiej strony to też aktywizacja osób będących dziś biernych zawodowo” – wyjaśniała na konferencji prasowej.

 

Z kolei w przypadku celu „Najlepsze miejsce do życia” Dulkiewicz wskazała m.in. na budowę dróg rowerowych oraz miejsc do biegania. Piąty cel „Wspólnie decydujemy o gdańskich sprawach” ma być realizowany m.in. poprzez „rozwój partycypacji i współuczestnictwa w podejmowaniu decyzji o najważniejszych sprawach w mieście”. „Już dziś Gdańsk jest liderem, jeśli chodzi o panele obywatelskie i konsultacje społeczne” – oceniała Dulkiewicz na konferencji prasowej.

 

Kandydaturę Dulkiewicz na prezydenta Gdańska poparło wielu samorządowców i polityków a także byłych działaczy opozycyjnych z czasów PRL. Znaleźli się wśród nich m.in. szef Rady Europejskiej, b. premier Donald Tusk, współzałożyciel Ruch Młodej Polski RMP, Aleksander Hall, obrońca więźniów politycznych w latach PRL Jacek Taylor, prezydenci: Warszawy - Rafał Trzaskowski, Łodzi - Hanna Zdanowska, Lublina - Krzysztof Żuk, Wrocławia - Jacek Sutryk i Sopotu - Jacek Karnowski, a także wiceprezydent Gdyni Katarzyna Gruszecka-Spychała.

 

Dulkiewicz poparła też PO, której kandydatem w ubiegłorocznych wyborach na prezydenta Gdańska był europoseł Jarosław Wałęsa. Wsparcia udzieliły jej też władze pomorskiego SLD, który w jesiennych wyborach samorządowych wystawił anglistę prof. Andrzeja Ceynowę. O głosowanie na Dulkiewicz zaapelował też w ostatnich dniach do swoich sympatyków lider partii Wiosna Robert Biedroń.

 

51-letni Grzegorz Braun startuje w wyborach na prezydenta Gdańska z własnego komitetu wyborczego. Reżyser prowadził swoją kampanię wyborczą pod dwoma głównymi hasłami: „Gdańsk. Tu jest Polska!” oraz „Rozmontujemy układ gdański”.

 

Na jednej z konferencji prasowych Braun pytany, co chciałby zmienić w Gdańsku mówił, że "przede wszystkim trzeba dać żyć ludziom, a nie tylko mafiom, służbom i lożom". "Gdańsk, Trójmiasto, to znane - może nie na cały świat, ale w naszej części kontynentu - żerowisko mafii, służb i lóż" – mówił Braun. Jak dodawał, "największym dramatem jest uwikłanie w te sprawy przedstawicieli elity gdańskiej". "Dla wszystkich jest chyba zrozumiałe, że demontażu układu gdańskiego, może dokonać wyłącznie ktoś spoza tego układu i w tej mierze jestem do usług wszystkich gdańszczan i wszystkich rodaków" – podkreślał.

 

Pytany do kogo głównie chce trafić w swojej kampanii wyborczej, Braun mówił: "Staram się nie dzielić Polaków na kategorie. Nie ma równych i równiejszych, nie ma lepszych i gorszych. Ważne jest to, jaki jest nasz stosunek do tego, co najważniejsze, najpiękniejsze i najświętsze - do wiary, rodziny i własności".

 

Braun mówił też, że w Gdańsku musi być szczególnie wyraziście artykułowana kwestia suwerenności Rzeczypospolitej oraz kwestia "suwerenności rodziny". "Prawa rodzicielskie żadną miarą nie powinny być gwałcone, naruszane, kwestionowane, nie daj Boże przez władzę miejską. A zatem, żadnego tęczowego Gdańska, żadnego wolnego miasta Gdańska - tego konceptu, którym brzydko się bawią elity gdańskie postpeerelowskie w ostatnich latach i dekadach" – powiedział Braun.

 

"Dzieci gdańskie trzeba ratować przed projektami seksualizacji, sodomizacji życia publicznego, genderyzacji, wprowadzonej już nie kuchennymi drzwiami tylko frontowymi (...) do szkół pod oszukańczym hasłem równości. Otóż żadnych pakietów, modeli równościowych, ja tutaj na pewno nie podpiszę i tę gwarancję daję gdańszczanom" – mówił kandydat.

 

Wyraźnie opowiadał się też przeciwko imigrantom. "Miasto Gdańsk, ani zresztą żadne polskie miasto, nie powinno na koszt obywateli angażować się w import uchodźców – nachodźców. Chrześcijańskie miłosierdzie i polską gościnność wobec przybyszów powinniśmy praktykować, ale każdy na własne konto” – mówił Braun. Jego zdaniem, jeśli ktoś chce pomagać imigrantom, powinien robić to na własny koszt, bez obciążania budżetu miasta.

 

Podobnie, jak Braun, także wystawiony przez KWW "Odpowiedzialni-Gdańsk" 46-letni przedsiębiorca budowlany Marek Skiba, podkreślał w kampanii swoje przywiązanie do Kościoła katolickiego. Na konferencji prasowej deklarował, że reprezentuje "środowisko apolityczne rodziców i rodzin", wyznające wartości chrześcijańskie.

 

"Moje kandydowanie ma umożliwić środowisku zgromadzonemu wokół wartości chrześcijańskich, żeby w końcu zaczęto traktować nas poważnie; żeby wartości, które wyznajemy były w końcu traktowane poważnie przez polityków" – mówił na konferencji prasowej, na której informował, że jest członkiem kościelnego Ruchu Światło-Życie, należy do Diecezjalnej Diakonii Społecznej oraz Krucjaty Wyzwolenia Człowieka.

 

Skiba razem z żoną od wielu lat służy innym małżeństwom i narzeczonym w Poradnictwie Rodzinnym Archidiecezji Gdańskiej. Jest też nauczycielem metod naturalnego planowania rodziny. Od sierpnia 2018 r. jest prezesem stowarzyszenia Odpowiedzialny Gdańsk, które wspiera w mieście ok. 200 osób wraz z rodzinami. "Nie jesteśmy politykami" - zastrzegał Skiba.

 

Po tragicznej śmierci Adamowicza prezes PiS Jarosław Kaczyński oświadczył, że jego partia nie wystawi własnego kandydata w przedterminowych wyborach w Gdańsku. W ubiegłorocznych wyborach wygranych przez Adamowicza PiS reprezentował prawnik Kacper Płażyński. W ostatnich dniach Płażyński poinformował, że w zaplanowanych na 3 marca wyborach swój głos odda na Marka Skibę.

 

(PAP)