Widocznie mają o co walczyć - warszawiacy o proteście rolników. SONDA ULICZNA [WIDEO]

PSL apeluje do premiera o natychmiastowe zdymisjonowanie ministra rolnictwa Jana Krzysztofa Ardanowskiego. Według polityków Stronnictwa, środowy protest rolników w Warszawie, był wynikiem "nieudolności, braku kompetencji, umiejętności oraz pomysłu na polską wieś" ze strony szefa MRiRW.
 
W środę rano rolnicy związani z AGROunią protestowali w Warszawie. Zablokowali pl. Zawiszy - na jezdnię wysypali jabłka, podpalili race i opony, a na torach tramwajowych położyli świńską tuszę. Warszawska policja utrzymuje, że manifestacja nie była zgłoszona w urzędzie miasta.
 
Lider PSL podkreślił w środę na konferencji prasowej w Sejmie, że ludowcy apelują do premiera o odwołanie szefa MRiRW "w trybie pilnym", ponieważ - jak ocenił - poranny protest w Warszawie jest wynikiem "nieudolności, braku kompetencji, braku umiejętności, braku pomysłu na polską wieś, na polskie rolnictwo" ze strony rządu PiS, a także ze strony Ardanowskiego.
 
Zdaniem Kosiniaka-Kamysza, minister rolnictwa "nie potrafi sobie poradzić z problemami". Wskazał m.in. na nierozwiązany problem ASF czy niewykorzystanie środków z Unii Europejskiej na modernizację obszarów wiejskich.
 
Szef Stronnictwa ocenił, że sytuacja jest bardzo trudna, a wielu gospodarzy jest "zrozpaczonych". Przekonywał, że minister rolnictwa i rząd nie mają żadnego pomysłu aby rozwiązać problemy polskiej wsi.
 
Poseł Mirosław Maliszewski (PSL) zarzucił Ardanowskiemu m.in. popełnianie błędów, bezczynność oraz brak realizacji programu PiS. "Do tego dochodzi kolejna negatywna cecha ministra Ardanowskiego - jaką jest arogancja i buta. Jego zachowanie w stosunku do rolników (...) jest co najmniej niewłaściwe. To jest ustawienie rolników w kącie, ciągłe pouczanie ich, to minister, który umie tylko wygłaszać wykłady" - powiedział poseł.
 
fot.PAP/Leszek Szymański 
 
Jego zdaniem, honorowym wyjściem byłoby, gdyby sam Ardanowski podał się do dymisji, ale - jak ocenił - "na honor ministra nie można liczyć". Dodał, ze apel PSL wynika z troski o polską wieś.
 
Do protestu odniósł się w środę szef MSWiA Joachim Brudziński, który podkreślił, że "z najwyższym szacunkiem podochodzi do rolników", ale w tym wypadku "chuliganeria, która sprowadziła realne zagrożenie zdrowia i życia na placu Zawiszy, musi ponieść konsekwencje wynikającego z obowiązującego w Polsce prawa".
 
"Nikt, nawet bardzo zdenerwowany rolnik, nie ma prawa narażać innych uczestników ruchu drogowego na realne niebezpieczeństwo" - powiedział szef MSWiA. Nazwał poranne wydarzenia "skrajną nieodpowiedzialnością" wymagającą "bezwzględnej i jasnej reakcji policji". Brudziński zaznaczył, że ma nadzieję, iż policja bardzo szybko ustali konkretne osoby, które dopuściły się tego czynu. Jak dodał, trwa legitymowanie i sprawdzanie osób, które uczestniczyły w proteście. 
 
(PAP)