Choroby, o których nie słyszeliśmy od średniowiecza, nękają bezdomnych w Kalifornii

Choroby, o których nie słyszeliśmy od średniowiecza, nękają bezdomnych w Kalifornii
Pexels

Tyfus, czerwonka, gruźlica, również zapalenie wątroby typu A szaleją wśród kalifornijskich bezdomnych. A tych jest niemało i będzie najpewniej jeszcze więcej.

 

Aż 120 tysięcy mieszkańców Kalifornii to bezdomni. 66 procent z nich żyje po prostu na ulicy. Żaden stan Ameryki nie może konkurować z tą ponurą statystyką.

 

W Los Angeles - najludniejszym mieście stanu Kalifornia - liczba osób bezdomnych wzrosła w ciągu 3 lat ponad dwukrotnie.

 

 

Czynsze w najbogatszym stanie Ameryki rosną, a fundusze federalne na walkę z plagą bezdomności są niewystarczające.

 

"Nasz kryzys bezdomności staje się kryzysem zdrowia publicznego" - ubolewa gubernator Kalifornii Gavin Newsom.

 

"Poziom higieny jest na tragicznym poziomie" - mówi z kolei Glenn Lopez, lekarka lecząca bezdomnych w Los Angeles.

 

"Sytuacja zaczyna przypominać tę w Trzecim Świecie, gdzie odchody pozostają w tym samym miejscu, w którym ludzie jedzą i śpią." - dodaje.

 

 

W ubiegłym roku w Kalifornii odnotowano aż 167 przypadków zachorowania na tyfus. 

 

Między 2017 a 2019 rokiem na zapalenie wątroby typu A zapadło tam ponad 1128 osób, w tym 21 zmarło.

 

Bezdomni są łatwym "łupem" dla groźnych chorób zakaźnych, jako że ich system odpornościowy jest osłabiony z powodu stresu, złego odżywiania czy deprywacji snu.

 

Źródło: The Atlantic, Business Insider