Mieszkańcy Poznania oburzeni wycinką drzew. Zapalają znicze w miejscach, gdzie rosły

Mieszkańcy Poznania oburzeni wycinką drzew. Zapalają znicze w miejscach, gdzie rosły
fot. pexels.com

Pod koniec lutego dokonano wycinki starych drzew przed poznańskim parkiem Wilsona. Decyzję tłumaczono m.in. faktem, iż były to samosiejki, mogły zagrażać bezpieczeństwu, że „przesłaniały park”, oraz że założenia projektu dla tego obszaru „przewidują posadzenie nowych drzew oraz wymianę podłoża, które jest w złym stanie”. Mieszkańcy m.in. na łamach lokalnych mediów i mediów społecznościowych wskazywali, że te tłumaczenia są „bzdurą”, że miasto zaczyna przypominać „betonową pustynię”, bo w imię „modernizacji”, czy „poznańskiego porządku” roślinność sprowadzono do „elementu zamkniętego w betonowej doniczce”. Mieszkańcy w miejscu wyciętych drzew zapali znicze, by „pożegnać ostatnie drzewa na ul. Głogowskiej".

 

Do kolejnej głośnej wycinki doszło na początku marca na poznańskiej Starołęce. Władze miasta podkreślały, że w tym miejscu ma powstać park, boiska, plac zabaw. W zamian posadzone mają tam zostać nowe drzewa i krzewy. Swoje krytyczne stanowisko wobec ostatnich wycinek wyrazili także m.in. niektórzy z poznańskich radnych miejskich. Radna Dorota Bonk-Hammermeister podkreśliła w mediach społecznościowych, że "wycięto pod plac zabaw i boisko wszystko, co się dało wyciąć, pod topór poszły kilkudziesięcioletnie okazy, które mogły latem dawać dzieciom cień, filtrować powietrze i być ostoją dla ptaków. Teraz pewnie pojawi się tam elegancka +nawierzchnia bezpieczna+, liście nie będą zaśmiecały pięknej nowej inwestycji, będzie poznański +porzundek+". Jak dodała, "na Starołęce straciliśmy nie tylko drzewa. Straciliśmy również zaufanie do najwyższych urzędników w naszym mieście". W ten weekend społeczny opiekun zabytków Adam Suwart poinformował o kolejnej wycince drzew - tym razem na Ostrowie Tumskim.

 

Władze miasta postanowiły odnieść się do sprawy. Na stronie miasta opublikowano komunikat, w którym wskazano, że Poznań to zielona metropolia i że drzew w mieście konsekwentnie przybywa.

 

„Miasto w zakresie organizacji i utrzymania zieleni prowadzi działania przemyślane i ukierunkowane na zapewnienie mieszkańcom dostępu do takich terenów. Ochrona klinów zieleni, rewitalizacja istniejących oraz tworzenie nowych parków i skwerów - to tylko część tej strategii. Choć zdarzają się sytuacje, w których drzewa muszą zostać wycięte, dzięki nowym nasadzeniom bilans jest zawsze na plus” - podkreślono.

Władze miasta przypomniały, że tereny zielone to ogromny atut Poznania, a ponad 2500 hektarów obszaru miasta stanowią lasy komunalne. W mieście istnieją ponadto 44 parki, 116 skwerów oraz 91 hektarów naturalnej i dzikiej roślinności.

 

„Zarząd Zieleni Miejskiej, kierując się dbałością o zieleń w mieście, stara się usuwać drzewa w możliwie minimalnym zakresie. Mieszkańcy oczekują jednak inwestycji, których realizacja wymaga zastąpienia gęstej dzikiej roślinności zielenią zorganizowaną. Dotyczy to przede wszystkim rewitalizacji lub budowy parków, zieleńców oraz innych miejsc rekreacji. O tego typu inwestycje zabiegają rady osiedli. Pomysły w tym zakresie zgłaszają też sami mieszkańcy, np. w Poznańskim Budżecie Obywatelskim” – wskazano w komunikacie.

 

Władze miasta wskazały, że w ciągu ostatnich trzech lat ZZM prowadził budowę lub odnowę licznych obiektów parkowych m.in.: w Starym Korycie Warty, czy przy ul. Heweliusza. W miejscach tych – jak podkreślają - znacząco poprawił się stan jakościowy zieleni, a zmiana na korzyść przejawia się przede wszystkim w doborze roślin oraz ich parametrach.

 

„Młode drzewa nie od razu rekompensują stratę po usunięciu starych okazów, jednak po kilku latach drzewostan parkowy zostaje wzbogacony o wysokiej jakości drzewa. Również gatunki krzewów, róż czy bylin precyzyjnie dobieranych na tereny poddawane rewaloryzacji charakteryzują się wysoką odpornością na warunki miejskie, choroby czy szkodniki, co warunkuje ich przetrwanie” – tłumaczyła cytowana w komunikacie Małgorzata Sobieszczyk z Zarządu Zieleni Miejskiej.

 

Władze miasta wskazały, że „w przeważającej większości przypadków drzewa usuwane są tylko wtedy, kiedy jest to konieczne, np. gdy zagrażają bezpieczeństwu użytkowników parków, są złamane lub wywrócone w wyniku gwałtownych zjawisk atmosferycznych”.

 

„Konieczne wycinki prowadzone są zawsze w kontrolowany sposób w oparciu o wymagane zezwolenia i - co najważniejsze - towarzyszą im nasadzenia kompensacyjne. Najczęściej wymagany stosunek drzew usuniętych do nasadzonych wynosi 1:1, niekiedy 1:2. Dla przykładu, w 2018 r. Zarząd Zieleni Miejskiej usunął 364 drzewa, a nasadził 870” – zaznaczono w komunikacie.

 

Władze miasta podkreśliły ponadto, że w 2018 roku dzięki nasadzeniom prowadzonym przez Zarząd Zieleni Miejskiej przybyło w Poznaniu ponad 500 drzew.

 

(PAP)