Precedens w dziejach Izraela! Sąd Najwyższy zablokował kandydaturę ultranacjonalisty w wyborach parlamentarnych

Precedens w dziejach Izraela! Sąd Najwyższy zablokował kandydaturę ultranacjonalisty w wyborach parlamentarnych
fot.PAP/EPA
Decyzja Sądu Najwyższego oznacza cofnięcie zgody na kandydowanie, jaką Ben Ariemu 6 marca wydała izraelska komisja wyborcza; jej szef Hanan Melcer tłumaczył wówczas, że prawo do głosowania należy interpretować szeroko.
 
Według Siły dla Izraela to pierwszy taki przypadek w historii izraelskiego parlamentaryzmu, gdy kandydat zatwierdzony przez komisję wyborczą został zablokowany przez Sąd Najwyższy.
 
Jednocześnie SN zatwierdził w niedzielę udział w wyborach drugiego lidera Siły dla Izraela, Itamara Ben Gwira, prawnika znanego ze skrajnie prawicowych poglądów. Także pozostali przedstawiciele tego ugrupowania startujący w kwietniowych wyborach na wspólnej liście ugrupowań skrajnie nacjonalistycznych, zostali dopuszczeni do udziału w wyborach.
 
O zakaz wyborczy dla polityków Siły dla Izraela wnioskowała socjaldemokratyczna partia Merec.
 
Przywódcy Siły dla Izraela otwarcie przyznają, że są uczniami zmarłego w 1990 roku rabina Kahane. Był on zdeklarowanym przeciwnikiem utworzenia Palestyny i związków małżeńskich między izraelskimi Żydami i Arabami oraz zwolennikiem przeniesienia ludności palestyńskiej do sąsiednich krajów arabskich i utworzenia w Izraelu żydowskiej teokracji.
 
Pexels 
 
Założone przez niego ugrupowanie Kach w 1984 roku dostało się do parlamentu, ale cztery lata później dostało zakaz startowania w wyborach w Izraelu, ponieważ zostało uznane za rasistowskie. USA uznały Kach za organizację terrorystyczną.
 
W marcu izraelski prokurator generalny wzywał do wykluczenia Ben Ariego z udziału w wyborach, utrzymując, że jest on rasistą i podburza przeciwko Arabom.
 
Sąd Najwyższy w niedzielę wydał orzeczenie także w sprawie trzech innych wniosków o wykluczenie z wyborów. Dwie listy wyborcze ugrupowań arabskich - Hadasz-Tal i Raam-Balad - zostały dopuszczone do udziału w głosowaniu.
 
W przypadku Raam-Balad komisja wyborcza uznała 6 marca, że popiera terroryzm. Ugrupowania z tej listy reprezentują arabską mniejszość w Izraelu, stanowiąca ok. 20 proc. ludności. Sojusz Raam-Balad, obejmujący islamistów i arabskich nacjonalistów, określa się jako ruch demokratyczny.
 
Dwaj przedstawiciele Balad byli w przeszłości sądzeni za kontakty z palestyńskimi bojownikami, a były lider partii był oskarżony o pomoc Hezbollahowi podczas wojny z Libanem w 2006 roku.
 
Do wyborów został dopuszczony także Ofer Kasif, żydowski kandydat z listy skrajnie lewicowej partii żydowsko-arabskiej Hadasz.
 
Rywalizacja w kampanii wyborczej na rozdrobnionej izraelskiej scenie politycznej jest w tym roku szczególnie zacięta. Sondaże prognozują zwycięstwo prawicowego Likudu premiera Benjamina Netanjahu i zdobycie przez to ugrupowanie ok. 30 mandatów. Poważnie zagrozić mu w Knesecie mogą jednak partie dwóch największych rywali szefa rządu, Benny'ego Ganca i Jaira Lapida - Moc Izraela i Jesz Atid - które połączyły siły w centrolewicowym sojuszu.
 
(PAP)