Były wieloletni gubernator aresztowany. Polityczne represje u naszego sąsiada nasilają się

Były wieloletni gubernator aresztowany. Polityczne represje u naszego sąsiada nasilają się
LostInfidel/CC
Zatrzymanie Iszajewa nastąpiło zaledwie dwa dni po innym głośnym wydarzeniu - tuż po powrocie z zagranicy w areszcie znalazł się były minister Michaił Abyzow. W Rosji nie cichną echa sprawy karnej jednego z głównych biznesmenów zagranicznych w Rosji - amerykańskiego inwestora Michaela Calveya, a 30 stycznia, wprost na sali posiedzeń plenarnych, aresztowany został deputowany Rauf Araszukow z wyższej izby parlamentu, Rady Federacji.
 
Aresztowania, choć uzasadniane głównie zarzutami ekonomicznymi, za każdym razem rozpatrywane są w kontekście politycznym; analizuje się je w świetle rywalizacji różnych grup w elicie władzy w Rosji. Również aresztowanie 70-letniego Iszajewa, nieuczestniczącego w bieżącej polityce, jest tak interpretowane. "Iszajew nie gra teraz żadnej poważnej roli politycznej, ale jest to bardzo poważny precedens. Pierwszy raz zatrzymany został człowiek z takim przebiegiem służby państwowej" - powiedział PAP politolog Nikołaj Pietrow.
 
Iszajew to weteran rosyjskiej polityki. Stanął na czele Kraju Chabarowskiego - regionu na Dalekim Wschodzie - w 1991 roku, jeszcze za czasów pierwszego prezydenta Borysa Jelcyna. Media piszą o nim jako o "zawodniku wagi ciężkiej", człowieku o wysokiej nieformalnej pozycji, porównując go z byłym merem Moskwy Jurijem Łużkowem i byłym prezydentem Tatarstanu Mintimerem Szajmijewem. Gdy w 2009 roku Iszajew przestał być gubernatorem, mianowano go przedstawicielem prezydenta na Dalekim Wschodzie, co było wyrazem uznania jego roli dla regionu. Został też ministrem ds. rozwoju Dalekiego Wschodu. Kilka lat później został zdymisjonowany, ale otrzymał stanowisko doradcy prezesa koncernu Rosnieft, według dziennika "Kommiersant" dzięki poleceniu prezydenta Władimira Putina.
 
Z tego względu jego aresztowanie część obserwatorów ocenia jako sygnał, że represje wobec przedstawicieli elit stają się nieprzewidywalne. Takie komentarze rozległy się już po aresztowaniu Abyzowa. Nie brak opinii - wyrażanych także wcześniej - że jest to oznaka rosnącego we wszystkich sferach wpływu struktur siłowych. "Stało się jasne, że w obecnej rzeczywistości politycznej ani status zasłużonego starszego stażem, ani szacowny wiek, ani dość dawne już odejście ze struktur administracji państwowej nie są żadną gwarancją" - ocenił w piątek dziennik "Moskowskij Komsomolec".
 
Według komentatorów zakończył się tym samym dwuletni okres, w którym nie doszło w Rosji do aresztowania żadnego byłego ministra czy gubernatora. Ostatnim wydarzeniem takiej rangi było zatrzymanie jesienią 2016 roku ministra gospodarki Aleksieja Ulukajewa. Część obserwatorów pisze o powstawaniu atmosfery nieprzewidywalności w elitach i wiąże ją z procesem przyszłego przekazania władzy prezydenckiej. W 2024 roku zakończy się ostatnia dozwolona przez konstytucję kadencja prezydencka Putina. Areszt Iszajewa to ostrzeżenie, by członkowie elity nie próbowali "rozpocząć własnej gry" - uważa "Moskowskij Komsomolec".
 
Pietrow, który specjalizuje się w regionach Rosji, przypomina, że w Kraju Chabarowskim w zeszłorocznych wyborach gubernatora wyłoniony został nie kandydat rządzącej Jednej Rosji, a startujący z ramienia Liberalno-Demokratycznej Partii Rosji Siergiej Furgał. "Aresztowanie jest z jednej strony karą za to, że Iszajew śmiał poprzeć oponenta Kremla, a z drugiej strony jest to znaczne osłabienie umownej opozycji w przyszłych wyborach regionalnego zgromadzenia ustawodawczego Kraju Chabarowskiego we wrześniu" - powiedział politolog.
 
Ale też w przypadku aresztowania osoby takiego kalibru - poprzedzonego już przez inne - można mówić zdaniem Pietrowa o narastaniu represji politycznych. "Gdy jesienią zeszłego roku spadły notowania Putina, obniżyła się legitymizacja systemu" i samego prezydenta - tłumaczy ekspert. Jego zdaniem ostatnie wydarzenia świadczą o próbie podniesienia tej legitymizacji poprzez wzmacnianie represji, po to "by utrzymać kontrolę nad elitami i nad społeczeństwem".
 
(PAP)