''To nielegalne finansowanie kampanii''. Jaki ostro o zniżkach na reklamy w autobusach

''To nielegalne finansowanie kampanii''. Jaki ostro o zniżkach na reklamy w autobusach

W czwartek wieczorem portal dorzeczy.pl opublikował skany faktur wystawionych Koalicji Obywatelskiej (PO, Nowoczesna, Inicjatywa Polska) jesienią 2018 roku przez Miejskie Zakłady Autobusowe w Warszawie. Wynika z nich, że za reklamy niektórych kandydatów KO w jesiennych wyborach samorządowych umieszczone na autobusach i przystankach zapłacono ok. 20 proc. ich cennikowej wartości.

 

W sobotę poseł PiS Paweł Lisiecki zamieścił na Twitterze skany kolejnych faktur, które - według niego - wskazują na to, że niektórzy kandydaci KO na radnych otrzymywali od MZA nawet 80-90 proc. rabatu na przedwyborcze reklamy.

 

Do sprawy odniósł się w sobotę na swoim profilu facebookowym wiceszef Ministerstwa Sprawiedliwości, były kandydat Zjednoczonej Prawicy na prezydenta Warszawy Patryk Jaki. Nazwał tę sprawę "aferą autobusową".

 

Zwrócił uwagę, że okres kampanii to okres, kiedy spółka miejska może na reklamach sporo zyskać, a ona zrezygnowała z dodatkowego zarobku. Jak zauważył, miasto teraz mówi, że nie ma pieniędzy np. dla niepełnosprawnych czy na obwodnicę. W jego ocenie "te pieniądze są w kieszeniach radnych PO". "Bo gdyby nie te zniżki, budżet państwa miałby więcej pieniędzy. To są dodatkowe środki, które otrzymali politycy PO od urzędu PO. A urząd powinien być obiektywny. Dlatego nie ma żadnej wątpliwości, że jest to nieetyczne i nielegalne finansowanie kampanii wyborczej" - ocenił.

 

"Ludzie z mojego komitetu wyborczego zwracali się o cenniki dotyczące miejsc reklamowych w warszawskich autobusach. Nikt nigdy nie powiedział nam o żadnych zniżkach, dlatego, że te ceny okazały się za wysokie i zrezygnowaliśmy" - powiedział. Zaznaczył, że potem na autobusach pojawiały się reklamy Rafała Trzaskowskiego albo radnych PO. "Dziś okazuje się, że otrzymali nawet 90 proc. zniżki" - dodał. Zapewnił, że gdyby o zniżkach wiedział, to by z nich skorzystał.

 

W sobotę radni PiS z sejmiku Mazowsza: Radosław Fogiel, Artur Czapliński i Michał Prószyński złożyli do marszałka woj. mazowieckiego Adama Struzika interpelację w sprawie ewentualnych zniżek na reklamy dla komitetów wyborczych. "W związku ze skandalem autobusowym w Warszawie postanowiliśmy sprawdzić, czy również władze Mazowsza nie stosowały podobnych praktyk" - napisał na Twitterze Radosław Fogiel.

 

W piątek radny PiS Sebastian Kaleta zapowiedział przygotowanie zawiadomienia do prokuratury o możliwości popełnienia przestępstwa (wyrządzenia szkody spółce MZA i nielegalnego finansowania kampanii wyborczej).

 

Rzecznik prasowy MZA Adam Stawicki przekazał w piątek PAP, że przed wyborami samorządowymi na nośnikach reklamowych MZA prezentowali się kandydaci różnych komitetów wyborczych, "w tym Platformy Obywatelskiej, Prawa i Sprawiedliwości, Sojuszu Lewicy Demokratycznej i innych". "Przed wyborami samorządowymi 2018 roku z jednakowych zniżek mogły skorzystać wszystkie komitety wyborcze. Żadnemu komitetowi wyborczemu nie odmówiono wykonania usługi" - oświadczył.

 

Z kolei prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski, pytany na piątkowym briefingu o doniesienia dorzeczy.pl podkreślił, że "przy kolejnych kampaniach wyborczych - jeżeli są zniżki, a rzeczywiście one są przy każdej kampanii wyborczej - taka oferta jest kierowana do wszystkich komitetów wyborczych".

 

"W tym przypadku, z tego co wiem, skorzystały cztery komitety wyborcze i trzeba po prostu tylko i wyłącznie mieć taką wolę" - powiedział Trzaskowski. Jak dodał, obok Koalicji Obywatelskiej było to SLD, a także komitet wyborczy Jana Śpiewaka i Bezpartyjni Samorządowcy. "Nie może tu być mowy, i nigdy nie będzie mowy, o preferencji dla jednej partii politycznej" - oświadczył prezydent stolicy.

 

(PAP)