Agent, który oskarżał Kuchcińskiego o seks z nieletnią Ukrainką leczył się psychiatrycznie

Agent, który oskarżał Kuchcińskiego o seks z nieletnią Ukrainką leczył się psychiatrycznie
fot. PAP

W zeszłym tygodniu Radio ZET podało, że do prokuratora generalnego, ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry i premiera Mateusza Morawieckiego wpłynęło zawiadomienie dotyczące przekroczenia uprawnień i niedopełnienia obowiązków przez szefa CBA Ernesta Bejdę. Według Radia Zet, złożył je prawnik b. agenta CBA, który twierdzi, że w Biurze zatuszowano skandal obyczajowy z udziałem ważnego polityka PiS z Podkarpacia. Jak donoszą media, tym politykiem był marszałek Sejmu Marek Kuchciński, który miał utrzymywać kontakty seksualne z nieletnią prostytutką pochodzenia ukraińskiego.

 

O tę kwestię posłowie PO-KO Paweł Olszewski i Robert Kropiwnicki pytali w Sejmie zastępcę ministra koordynatora służb specjalnych Macieja Wąsika.

 

"Ta sprawa wzięła się od ujawnienia przez media notatki (datowanej na kwiecień 2018 r.) agenta Wojciecha J., w której sugeruje on, że złożono mu propozycję korupcyjną w zamian za nieujawnianie materiałów kompromitujących pewnego polityka" - mówił Wąsik. Podkreślił, że CBA przeprowadziło postępowanie wewnętrzne w tej sprawie i zawiadomiło prokuraturę.

 

Z wewnętrznego postępowania - mówił minister - wynikało, że Wojciech J. podczas swojej służby od maja 2016 r. do maja 2018 r. nigdy nie zarejestrował żadnych materiałów w formie elektronicznej, w formie płyt. "Nie ma żadnego dokumentu i dowodu na to, że pozyskał jakiekolwiek nagrania i że je zarejestrował, jako materiały niejawne CBA" - dodał.

 

Wąsik mówił też, że w sierpniu 2017 r. wobec Wojciecha J. CBA wszczęło postępowanie sprawdzające przez co utracił on na czas postępowania dostęp do informacji niejawnych. "W kwietniu 2018 r., kiedy Wojciech J. pisze notatkę, w zasadzie było przesądzone, że nie uzyska poświadczenia bezpieczeństwa, że nie będzie miał dostępu do informacji niejawnych i odejdzie ze służby" - podkreślił Wąsik.

 

Zastępca koordynatora służb specjalnych oświadczył, że notatkę Wojciecha J. traktuje jako "swoisty szantaż wobec szefa CBA". "Zobacz, co mam, mogę to ujawnić i jeżeli odejdę ze służby, to to ujawnię. Tak też się stało po kilku miesiącach czy po niemal roku" - dodał.

 

Szafę Wojciecha J., w której przetrzymywał materiały niejawne - wskazywał Wąsik - otwarto komisyjnie przez czteroosobową komisję i nie znaleziono w niej żadnych płyt czy nagrań. Jak dodał Wąsik, Wojciech J. nie wniósł żadnych uwag do protokołu z otwarcia jego szafy; zastrzeżenia w tej sprawie złożył dopiero po wielu miesiącach.

 

Wąsik przekazał ponadto, że CBA wszczęło postępowanie sprawdzające wobec Wojciecha J., gdyż zataił on w procesie rekrutacji fakt, że leczył się psychiatrycznie między 2012 a 2016 r. "Zatajenie takiego faktu nie może skutkować wydaniem poświadczenia bezpieczeństwa" - oświadczył. Jak dodał, Wojciech J. korzystał też ze zwolnienia z pracy od psychiatry, było to ponad 100 dni zwolnienia.

 

"CBA zbadało wszystkie okoliczności sprawy, prosząc o to inne służby. W tej notatce jest wskazana osoba, która mogłaby potwierdzić wersję zdarzeń, które Wojciech J. przedstawił. Ta osoba (...) zaprzeczyła kategorycznie i wielokrotnie jakiejkolwiek wiedzy na temat nagrania czy wiedzy na temat propozycji korupcyjnej" - zaznaczył zastępca koordynatora służb specjalnych.

 

"Moja ocena jest taka, że nigdy nie było żadnego nagrania, zostało ono wymyślone przez Wojciecha J. na użytek tego, żeby nie odejść ze służby, w sposób perfidny, kłamliwy i paskudny" - dodał Wąsik.

 

(PAP)