Broniarz to bogacz stresujący polskie dzieci. Podsumowanie narracji TVP na temat strajku nauczycieli

Broniarz to bogacz stresujący polskie dzieci. Podsumowanie narracji TVP na temat strajku nauczycieli
fot.PAP/Andrzej Grygiel

Nauczyciele pod wpływem przebiegłego polityka, jakim w rzeczywistości jest przewodniczący Związku Nauczycielstwa Polskiego, stają się coraz bardziej łapczywi na kasę, nie wystarczają im propozycje podwyżek oferowane przez rząd. Taką narrację lansowało TVP przez cały tydzień trwania nauczycielskiego strajku.

 

Mimo że Broniarz nader często staje przed kamerami w towarzystwie innych liderów związków zawodowych, chociażby Sławomira Wittkowicza (Forum Związków Zawodowych), Telewizja Polska ignoruje i zamazuje ten fakt. Czarnym charakterem i kozłem ofiarnym zawsze pozostaje szef ZNP.

 

"Wiadomości" TVP bez owijania w bawełnę przedstawiają nauczycielski strajk jako wywrotowe działanie polityczne: "Obecny strajk ZNP to dokładna realizacja instrukcji Bartosza Kramka z fundacji Otwarty Dialog w sprawie obalenia rządu. Mowa jest tam o rozmowach z ZNP i paraliżu państwa strajkiem generalnym nauczycieli”.

 

"Wiadomości" bezrefleksyjnie cytują polityków partii rządzącej. Wiceminister edukacji Maciej Kopeć o Sławomirze Broniarzu: „Żeby nie straszył rodziców, nie straszył uczniów. Dzieci mają wystarczająco stresu z samym egzaminem, z tą atmosfera, którą stworzyli strajkujący”. Małopolska kurator oświaty Barbara Nowak: „Co to jest, proszę państwa? Nauczyciele wzywają do tego, żeby zrobić krzywdę uczniom? To rzecz niebywała. To skandal”. 

 

W materiałach TVP o strajku sami nauczyciele oraz związkowcy nie mają głosu. 

 

Celem ataku są też politycy "totalnej opozycji", zwłaszcza prezydent Warszawy. "Wiadomości" podają przy tym nieprawdziwe informacje, na przykład że Rafał Trzaskowski na początku tego roku zrezygnował z podwyżek dla nauczycieli. Tymczasem włodarz stolicy dał podwyżki w marcu.

 

Podobnie TVP podkreśla, że za rządów PO-PSL podwyżki dla nauczycieli były zamrożone w latach 2012-2015. Nie wspomina jednak o podwyżkach, jakie ten rząd zaserwował belfrom w latach 2008-2012. 

 

W czwartek w „Wiadomościach” pojawił się dokładnie jeden rodzic popierający strajk. Mówi: „Mi to jako rodzicowi nie przeszkadza, popieram”. Poza nim - morze zirytowanych matek i ojców: „To jest myślenie tylko i wyłącznie o własnych interesach, na pewno nie o dzieciach”, mówi kobieta. Dużo narzekań na to, że przez strajk rodzice nie mają co począć z dziećmi.

 

Przez pięć dni protestu w TVP nie padła ani jedna wypowiedź strajkującego nauczyciela. A przecież strajkują ich setki tysięcy. „Wiadomości" przepytały natomiast nauczycielkę, która jako jedyna w swojej szkole nie pracuje. Inna stwierdziła: „Jest to strajk polityczny i nie ma za bardzo nic wspólnego z naszymi problemami”.

 

TVP gra również dziećmi. Po kilku wypowiedziach gimnazjalistów o nerwach przed egzaminem, głos autora materiału mówi: „dodatkowych i niepotrzebnych [nerwów]. Chodzi o akcję strajkową nauczycieli zorganizowaną przez ZNP i FZZ”. Słowa uczniów niczego takiego jednak nie sugerowały.

 

Do tego wszystkiego dochodzą wypowiedzi prawicowych dziennikarzy. „Chodzi po prostu o rozróbę polityczną. Taka zadyma polityczna miała pokazać, że państwo PiS jest po prostu nieudolne, rządy PiS prowadzą do chaosu” (Marzena Nykiel); „To jest zło. Jeżeli ktoś walczy o swoje prawa, to nie może przy okazji brać zakładników” (Maciej Chudkiewicz).

 

Najlepiej jednak polityczną perspektywę "Wiadomości" pokazuje głos z offu, komentujący rzeczywistość: „Chaosu podczas egzaminów udało się uniknąć i trudno oprzeć się wrażeniu, że nie wszystkim jest to na rękę”; „Nikt nie ma złudzeń. Strajk wybuchł, bo idą wybory”; „Poczucie niepewności udzielało się gimnazjalistom."

 

Źródło: Oko.press