PiS wprowadza w Polsce "wschodniorządność". Wybory do PE to wybór: zachód albo wschód

PiS wprowadza w Polsce wschodniorządność. Wybory do PE to wybór: zachód albo wschód

Poseł PO-KO poinformował w piątek na konferencji prasowej o skierowaniu do MSZ pytania, czy w ciągu ostatnich trzech lat odnotowano jakiekolwiek protesty ze strony Białorusi i Rosji w związku z reformami wymiaru sprawiedliwości w Polsce, które - zdaniem Brejzy - naruszają trójpodział władzy.

 

W odpowiedzi - jak przekazał Brejza - resort dyplomacji poinformował, że nie odnotował jakichkolwiek protestów zarówno ze strony białoruskiej, jak i rosyjskiej. MSZ przekazał ponadto, że "w kontekście realizowanej w Polsce reformy sądownictwa pojawiły się w Rosji jedynie pojedyncze komentarze, których główne akcenty były skierowane na możliwe pogorszenie - wskutek wprowadzanych zmian w sądownictwie - relacji Polska-UE".

 

Zdaniem Brejzy, odpowiedzi MSZ są "stemplem na wschodniorządności wprowadzanej przez PiS". "W tym samym czasie protestowały wszystkie sąsiednie z Polską państwa UE, protestowali sędziowie z: Niemiec, Czech, Litwy i Słowacji, protestowała Komisja Europejska. Świat zachodu protestował, świat wschodu milcząc akceptował tę wschodniorządność wprowadzaną przez (prezesa PiS) Jarosława Kaczyńskiego i PiS" - mówił poseł PO-KO.

 

W ocenie Brejzy, Polska obecnie nie spełniłaby kryteriów kopenhaskich, które muszą spełnić państwa wstępujące do Unii Europejskiej. "Praworządność jest fundamentem w świecie Zachodu. Dzisiejsza Polska PiS nie byłaby przyjęta do UE" - oświadczył.

 

Jak dodał, wybory do PE, które odbędą się 26 maja będą tak naprawdę "referendum, w którym Polacy dokonają wyboru między Polską zachodu a Polską wschodu".

 

(PAP)