Dziwne słowa premiera Malezji. ''Z Rosji robi się kozła ofiarnego ws. zestrzelenia samolotu nad Ukrainą''

"Jesteśmy bardzo niezadowoleni, bo od samego początku to była sprawa polityczna, w której chodziło o to, w jaki sposób można przypisać winę Rosji" - powiedział Mahathir dziennikarzom na zorganizowanym przez rząd wydarzeniu w Kuala Lumpur.

"Jeszcze zanim przystąpili do badania (katastrofy), już mówili, że to Rosja. A teraz mówią, że mają dowody. Bardzo trudno jest nam się z tym zgodzić" - dodał.

Szef malezyjskiego rządu wyraził przekonanie, że Rosjanie nie byli zamieszani w zestrzelenie samolotu, a ustalenia zaprezentowane dzień wcześniej przez śledczych w Holandii oparto na "pogłoskach". "Oczekuję, że wszyscy będą dążyli do prawdy" - zaznaczył.

Słowa Mahathira stoją w sprzeczności z wypowiedzią przedstawiciela Malezji w międzynarodowym zespole śledczym powołanym do zbadania katastrofy - zauważa Reuters.

Na konferencji prasowej śledczych w środę przedstawiciel malezyjskiej prokuratury Mohamad Hanafiah bin Zakaria ocenił, że ustalenia zespołu "opierają się na zakrojonych na szeroką skalę dochodzeniach i analizie prawnej". "Zgadzamy się z tymi ustaleniami" - oświadczył.

Zespół badający katastrofę samolotu, złożony ze śledczych i prokuratorów z Holandii, Malezji, Australii, Belgii i Ukrainy, w środę poinformował, że w związku z zestrzeleniem malezyjskiego boeinga zarzut zabójstwa zostanie postawiony Rosjanom: Igorowi Girkinowi, Siergiejowi Dubinskiemu i Olegowi Pułatowowi oraz Ukraińcowi Leonidowi Charczence. Ich proces odbędzie się w Holandii i rozpocznie się 9 marca 2020 roku. Nie wykluczono, że grono podejrzanych się powiększy w toku śledztwa, które nadal trwa.

Rosja twierdzi, że nie miała udziału w katastrofie.

Boeing 777-200ER linii Malaysia Airlines, wykonujący rejs MH17 z Amsterdamu do Kuala Lumpur, został zestrzelony rakietą 17 lipca 2014 roku na obszarze kontrolowanym przez prorosyjskich separatystów. Zginęli wszyscy pasażerowie i cała załoga, łącznie 298 osób.

 
(PAP)