Formują ''żółwia'', tworzą mobilne punkty sanitarne, noszą podobne stroje. Mistrzowie protestów? [ZDJĘCIA]

Specjalny Region Administracyjny Hongkong to jedno z największych centrów finansowych świata; jest częścią Chin. Od 22 września do 15 grudnia 2014 roku trwały tam protesty przeciw niedemokratycznej ordynacji wyborczej, które nazwano Rewolucją Parasolek. 

 

 fot.PAP/EPA/Roman Pilipey 

 

W następstwie protestów powstało kilka prodemokratycznych partii politycznych, które zdobyły miejsca w parlamencie. Ruchy separatystyczne powstawały w Hongkongu od 2010 roku, kiedy to władze zaczęły ograniczać swobody obywatelskie; w mediach pojawiła się autocenzura, a prodemokratyczne reformy były blokowane.

 

fot.PAP/EPA/Roman Pilipey 

 

Czerwiec 2019 to czas spektakularnych protestów przeciw ustawie o ekstradycji do Chin kontynentalnych. Uwagę świata przykuła forma tych wydarzeń: świetne ich zorganizowanie w mediach społecznościowych, ujednolicony ubiór uczestników (czarny strój, okulary przeciwsłoneczne, maseczki - wszystko to w celu zwiększenia anonimowości), formowanie szyku na wzór rzymski, np. "żółw" złożony z demonstrantów uzbrojonych w parasolki chronił przed gazem łzawiącym.

 


fot.PAP/EPA/Roman Pilipey  

 

Demonstranci tworzyli też mobilne punkty sanitarne (ich granicami był ruchomy "ludzki łańcuch") oraz... strefy ciszy. Nie zapomniano też o zaopatrzeniu w wodę, potrzebną np. do neutralizowania granatów dymnych czy przemywania oczu po ataku gazem łzawiącym. 

 

 

 fot.PAP/EPA/Roman Pilipey 

 

Prócz całkowitego wycofania ustawy demonstranci domagają się niezależnego śledztwa w sprawie brutalności policji w czasie protestów z ubiegłej środy, gdy funkcjonariusze użyli gazu łzawiącego, armatek wodnych, gumowych kul i pałek przeciwko tłumom okupującym okolice parlamentu. Rannych zostało co najmniej 81 osób.

Demonstranci żądają również wycofania określenia „zamieszki” w odniesieniu do protestów z ubiegłej środy oraz uwolnienia i oczyszczenia z zarzutów wszystkich zatrzymanych uczestników. Deklarują, że będą protestować, dopóki ich postulaty nie zostaną spełnione.

 

fot.PAP/EPA/Roman Pilipey  

 

Przywódcy Komunistycznej Partii Chin (KPCh) zaaprobowali zawieszenie ustawy. Rząd w Pekinie zadeklarował, że "popiera, szanuje i rozumie" tę decyzję, oraz że będzie w dalszym ciągu wspierał Lam.

Zawieszony projekt zakłada umożliwienie ekstradycji osób podejrzanych o przestępstwa do krajów i regionów, z którymi Hongkong nie ma obecnie podpisanych umów ekstradycyjnych, w tym do Chin kontynentalnych. Przewiduje też możliwość zamrażania i konfiskaty aktywów na wniosek organów ścigania ChRL. Dotyczyłoby to zarówno mieszkańców Hongkongu, jak i przebywających w tym mieście obywateli Chin i obcokrajowców.

 

fot.PAP/EPA/Roman Pilipey 


Rząd Hongkongu utrzymuje, że zmiana jest konieczna, by załatać luki prawne, umożliwiające zbiegłym kryminalistom ukrywanie się w regionie. Wielu sądzi jednak, że zagraża ona praworządności, na której opiera się pozycja Hongkongu jako międzynarodowego centrum finansowego.

 

W niedzielnym marszu przeciwko ekstradycji do Chin uczestniczyło według organizatorów blisko 2 mln Hongkończyków. Była to największa demonstracja polityczna od przyłączenia tej byłej brytyjskiej kolonii do Chin w 1997 roku.

 


 fot.PAP/EPA/Roman Pilipey 
 
Źródło: Donald.pl, PAP, Wikipedia