Lody wcale nie chłodzą, lepsza jest... gorąca herbata. Zaskakujące fakty przydatne podczas upałów

Lody wcale nie chłodzą, lepsza jest... gorąca herbata. Zaskakujące fakty przydatne podczas upałów
Pexels/Jonas Ferlin

Większość z nas w czasie największych upałów biegnie do najbliższej lodziarni. Nie jest to jednak, jak się okazuje, najlepszy pomysł. Gdy bowiem zimny przysmak trafia do żołądka, uruchamiają się intensywne procesy trawienne, a w rezultacie - nasze ciała się rozgrzewają!

 

Duże ilości zmrożonych napojów spowalniają natomiast obieg krwi, a przez to uwalniamy mniej ciepła poprzez skórę. Ten sam efekt ma niestety... wzięcie zimnego prysznica. 

 

Wejście do zimnej (mającej ok. 20 stopni Celsjusza) wody powoduje obkurczanie się naczyń krwionośnych, co bardzo utrudnia oddawanie przez nas ciepła. Lepiej zażywać kąpieli w wodzie o temperaturze zbliżonej do temperatury naszej skóry - czyli od 28 do 33 stopni.

 

Ludzka skóra osiąga maksymalnie temperaturę 33 stopni Celsjusza. Nasze ciało oddaje ciepło tylko do chłodniejszego od siebie środowiska , dlatego w przypadku morderczych upałów jednym mechanizmem obronnym organizmu jest pocenie się.

 

Oczywiście pocenie się jest możliwe tylko, jeśli zapewniamy sobie optymalne nawodnienie. Co jednak pić, skoro bardzo zimne napoje odpadają? Warto tu brać przykład z mieszkańców najgorętszych rejonów globu. 

 

Na przykład w krajach arabskich podstawą jest gorąca słodka herbata z dodatkiem mięty. Jak to działa? Otóż receptory na języku wykrywają wyższą temperaturę i dają ciału sygnał do natychmiastowego pocenia się. Ten sposób jest jednak dobry tylko w suchym klimacie. Przy wszechobecnej wilgoci pocimy się "sami z siebie".

 

Napoje w temperaturze około 50 stopni nie tylko więc nie zwalniają krwiobiegu - jak te zimne - ale wręcz sprzyjają, jak już wiemy,  poceniu się. 

 

Najgorszym możliwym wyborem podczas upałów jeśli chodzi o napoje jest alkohol. Rozszerza on naczynia krwionośne, co może się skończyć groźnym dla życia odwodnieniem.

 

Również pikantne jedzenie pobudza nasze organizmy do wydzielania potu. Konkretniej - zawarta m.in. w chili kapsaicyna podrażnia receptory bólowe, a te nakazują ciału rozpoczęcie pocenia się. Ważne jednak, żebyśmy potu z siebie nie ścierali, bo osłabimy efekt chłodzenia. 

 

Uwielbiamy w największy żar ubierać się skąpo i kuso. To kolejna pomyłka niedoświadczonych "upałowiczów". Naga skóra jest wystawiona na bezpośrednie działanie promieni słonecznych; materiał stwarza tu natomiast pewną barierę. Ludy zamieszkujące Saharę noszą przewiewne szaty, zakrywające ciało od stóp do głów.

 

Strój na upał powinien być jasny, przewiewny i uszyty z naturalnej tkaniny, takiej jak len czy bawełna.

 

Otwieranie okien to kolejne działanie, które często podejmujemy instynktownie. Niestety "wietrzenie" ma przy ukropie lejącym się z nieba efekt przeciwny do zamierzonego. Najlepiej dobrze je zasłonić - w krajach śródziemnomorskich popularne są drewniane okiennice. W jeszcze gorętszych zakątkach świata buduje się kamienne domy z minimalną ilością okien.

 

Źródło: Gazetakrakowska.pl, Focus.pl