Proces lekarki w Niemczech skazanej za "reklamowanie" aborcji - zostanie powtórzony

Proces lekarki w Niemczech skazanej za reklamowanie aborcji - zostanie powtórzony
fot. pixabay

Sąd w Giessen uznał, że lekarka złamała prawo, zabraniające "reklamowania" aborcji. Grozi za to grzywna lub kara do dwóch lat pozbawienia wolności. Kontrowersyjny wyrok spowodował w Niemczech powrót dyskusji o ustawodawstwie aborcyjnym.

 

Sąd we Frankfurcie zdecydował o powtórzeniu procesu w związku ze zmieniającym nieco sytuację prawną kompromisem, osiągniętym w marcu tego roku przez niemiecką koalicję rządzącą, tworzoną przez chadecję i socjaldemokratów. Kompromis przewiduje, że formalnie zakaz reklamowania aborcji pozostaje w mocy, ale lekarzom i szpitalom wolno informować publicznie, np. na stronach internetowych, że dokonują przerywania ciąży, tyle że bez podawania bardziej szczegółowych informacji, dotyczących np. stosowanej metody.

 

Według sądu we Frankfurcie, w związku z nową sytuacją prawną możliwa jest korzystniejsza dla oskarżonej ocena zarzucanego jej czynu.

 

Lekarka, pierwotnie skazana na grzywnę w wysokości 6 tys. euro, nie uważa decyzji frankfurckiego sądu za sukces. W wypowiedzi dla agencji dpa uznała ją za "rundę honorową na drodze do Federalnego Trybunału Konstytucyjnego". "Nie poddamy się, dopóki nie zostanie osiągnięta wolność informowania kobiet" - powiedziała.

 

W Niemczech aborcja jest legalna do 12. tygodnia ciąży. Kobieta przed aborcją jest zobowiązana do odbycia rozmowy w specjalnej poradni. Jest to warunek konieczny do przeprowadzenia zabiegu. Między rozmową a zabiegiem muszą minąć co najmniej trzy dni.

 

Po 12 tygodniach ciąży aborcja jest dopuszczalna, jeśli nienarodzone dziecko stwarza zagrożenie dla życia matki, ma wady rozwojowe lub gdy do zapłodnienia doszło w wyniku przestępstwa seksualnego.

 

(PAP)