Była żona Boruca wyszczególnia swoje żądania alimentacyjne. Piłkarz podzielił się skanem na Instagramie

Była żona Boruca wyszczególnia swoje żądania alimentacyjne. Piłkarz podzielił się skanem na Instagramie
fot.PAP

39-letni Artur Boruc złożył w sądzie pozew o obniżenie alimentów na 12-letniego syna Aleksa. Dotąd piłkarz płacił Katarzynie Modrzewskiej na ten cel miesięcznie 15 tysięcy złotych; żąda obniżenia tej kwoty do 5 tysięcy.

 

Matka chłopca uważa jednak, że taniej nie da rady swojej pociechy wychować - przynajmniej na pewnym poziomie. Dlatego wyszczególnia dla sądu listę potrzeb Aleksa. Boruc postanowił pokazać ją światu za pomocą niezawodnego Instagrama. Jednak po niecałej dobie usunął post.

 

 

Przy okazji dowiadujemy się pikantnych i dość zaskakujących szczegółów z dawnego życia tej pary - na przykład tego, że zdaniem sportowca Modrzewska zaszła z nim w ciążę w czasie separacji (?), więc nie można powiedzieć, żeby została porzucona w ciąży.

 

Boruc nie omieszkał też wspomnieć o kompromitującym epizodzie biografii byłej żony: związku z Marcinem Dubienieckim, aferą dotycząca wyłudzeń z funduszu dla niepełnosprawnych oraz pobytem Modrzewskiej w więzieniu.

 

Była żona piłkarza złożyła niedawno do sądu wniosek o podwyższenie alimentów na syna z 15 tysięcy na 20. Na łamach "Super Expressu" oskarżyła Boruca o nieinteresownie się synem i niedotrzymanie pewnej obietnicy: "Alimenty są w całości przeznaczane na Aleksa, zgodnie z naszymi ustaleniami. Artur zastrzegł, że Alex ma żyć na wysokim poziomie. Przykro mi, że swoim pierworodnym synem się nie interesuje.".

 

Już dzień po publikacji tego artykułu bramkarz wrzucił skan wniosku byłej żony na Insta i okrasił go bardzo złośliwym komentarzem. Widać tam poszczególne miesięczne pozycje, np. 2500 zł na czesne w prywatnej szkole, 2000 zł - dojazd do szkoły (!), 2500 zł - mieszkanie, 2000 - wyżywienie, 1500 - odzież, a poza tym jeszcze 900 zł w tajemniczej rubryce "Inne". 

 

- Dla mnie zawsze liczyło się dobro moich dzieci, więc nie biegam do tabloidów z pretensjami. - napisał w poście Boruc.

 

Polski golkiper przypomniał też, że siedem lat temu sąd nakazał Modrzewskiej zwrot nadpłaconych alimentów. - 150 tys. nie zobaczyłem do dziś... - napisał Boruc.

 

Obecna żona bramkarza, piosenkarka Sara Boruc-Mannei, napisała z kolei niedawno w mediach społecznościowych: "Też nam przykro, od 11 lat walczymy z matką. Nie mamy z nim żadnego kontaktu, niestety. Artur od urodzenia widział go może pięć razy. Wszystko za sprawą mamy chłopca, która zadbała o to, by nie poznał taty ani sióstr...".

 

Źródło: Wp.pl