Urzędniczka beknie za śmierć 5-latka! Szymonek zginął 2 lata temu

Urzędniczka beknie za śmierć 5-latka! Szymonek zginął 2 lata temu
Pixabay/perfectdaysphotography

5-letni Szymon z Białogardu (Zachodniopomorskie) utonął 21 czerwca 2017 r. w niezabezpieczonej pokrywą studzience kanalizacyjnej, znajdującej się na terenie miejskim około 20 m od placu zabaw, na którym bawił się z innymi dziećmi, obserwowany z okna rodzinnego domu przez ojca.

Prokuratura Rejonowa w Białogardzie niemal równolegle wszczęła dwa odrębne śledztwa w tej sprawie. Jedno dotyczyło rodziców chłopca, a drugie ustalenia osoby bądź osób odpowiedzialnych za niezabezpieczenie studzienek kanalizacyjnych, w tym tej, do której wpadło dziecko.

Jeszcze w ubiegłym roku rodzice 5-letniego Szymona zostali oskarżeni przez prokuraturę o nieumyślne spowodowanie śmierci syna. Oboje nie przyznali się zarzucanego czynu. W styczniu 2019 r. sąd uniewinnił matkę chłopca, a wobec ojca warunkowo umorzył postępowanie na rok, zmieniając przy tym kwalifikację zarzucanego mu czynu na bezpośrednie narażenie na niebezpieczeństwo utraty życia.

Jak poinformował we wtorek PAP rzecznik Prokuratury Okręgowej w Koszalinie Ryszard Gąsiorowski, Prokuratura Rejonowa w Białogardzie zakończyła teraz drugie śledztwo. Zarzuty niedopełnienia obowiązków i spowodowania bezpośredniego niebezpieczeństwa zagrożenia życia 5-latka białogardzka prokuratura postawiła 39-letniej Ewelinie S., naczelniczce wydziału gospodarki komunalnej i mieszkaniowej Urzędu Miasta w Białogardzie.

Według śledczych, podejrzana od 1 czerwca 2011 r. do 21 czerwca 2017 r. nie dopełniała ciążących na niej obowiązków wynikających z regulaminu urzędu miasta w zakresie prawidłowej realizacji zadań wydziału, do których należał, jak poinformował Gąsiorowski, m.in. "nadzór nad utrzymaniem i kontrolą stanu technicznego odcinka kanalizacji deszczowej przy ul. Zielonej w Białogardzie".

Gąsiorowski podał, że w śledztwie został powołany biegły z zakresu budownictwa i to sporządzona przez niego opinia pozwoliła prokuratorowi na postawienie zarzutów podejrzanej.

"Biegły w swej opinii mówi, że jeżeli zdecydowano się na to, że stary odcinek kanalizacji, po wybudowaniu nowego, nie został zasypany, nie zostały odpowiednio te studzienki wyłączone z użytkowania, to należy to traktować jako nadal czynny obiekt budowalny (…) i podlegający rygorom prawa budowlanego. A to mówi, że w obiektach budowlanych należy dokonywać okresowych przeglądów i należy ewentualnie dbać o ich stan techniczny" – powiedział Gąsiorowski.

Przesłuchana w charakterze podejrzanej Ewelina S. nie przyznała się do popełniania zarzucanego jej czynu. "Potwierdziła, że w tym okresie była naczelnikiem wydziału, ale podała jednocześnie, że ten wydział został utworzony poprzez rozdzielenie poprzednio istniejącego większego wydziału i że w czasie, gdy ona była naczelnikiem, do jej wydziału nie przekazano w całości dokumentacji dotyczącej kanalizacji deszczowej na tym terenie. Stwierdziła, że jej wydział zlecał takie bieżące naprawy kanalizacji deszczowej spółce komunalnej - Zakładowi Gospodarki Komunalnej" – poinformował Gąsiorowski.

Dodał, że podejrzana nie zgodziła się z wnioskami z opinii biegłego. Podczas składania zeznań mówiła, że "nie miała możliwości zorientowania się, jak ta kanalizacja deszczowa działa, jaki jest jej status". "Powołała się na to, że budowę nowego odcinka kanalizacji realizował zupełnie inny wydział, inny wydział odebrał roboty, a ona miała mieć ewentualnie dokumentację na ten temat, której ostatecznie w całości jej nie przekazano" – podał Gąsiorowski.

Ewelinie S. za zarzucane jej czyny grozi do 5 lat więzienia. Nie zastosowano wobec niej środków zapobiegawczych.

 
PAP