Francuzka przemierza Polskę, prowadząc... wielbłąda. O co chodzi w tej akcji? [WIDEO]

Francuzka przemierza Polskę, prowadząc... wielbłąda. O co chodzi w tej akcji? [WIDEO]
Zdjęcie ilustracyjne/Pixabay/Alexas_Fotos

Edmee wykupiła zwierzę i zamierza wypuścić je na wolność - choć ograniczoną. Attika zamieszka bowiem na farmie wielbłądów w Mongolii. Zimę jednak oboje spędzą... w Polsce, dokładnie na farmie w Kruszwicy (Kujawsko-Pomorskie).

 

Kobieta jest aktywistką, walczy o ochronę klimatu i prawa zwierząt. Prowadzi bloga, na którym publikuje dotyczące środowiska rozmowy z napotykanymi ludźmi. Rozmówcy opowiadają jej o tym, jakie zmiany klimatyczne dostrzegają na co dzień w swoim otoczeniu. 

 

Edmee we wtorek ruszyła z Żagania (Lubuskie) w stronę Nowego Miasteczka. W kolejnych dniach będzie kierować się w stronę Głogowa, Wschowy, a następnie Leszna, Śremu, Środy Wielkopolskiej, Wrześni i w końcu - do Kruszwicy.

 


 

Dziwna para codziennie przemierza około 15 kilometrów. Nocuje w u chętnych okolicznych mieszkańców. Polacy słyną z gościnności, i trzeba przyznać, że to coś więcej niż stereotyp: 22-latka (i wielbłąd) ogłosiła na Facebooku, że ma już komplet zgłoszeń i nie potrzebuje nowych ofert!

 

- Lubię podróżować, lubię przygody i chcę się trochę nauczyć życia. Chciałam wybrać się gdzieś daleko, wtedy pomyślałam o Mongolii. Attika lubi wędrować, ale najlepiej jest jej z innymi wielbłądami. Chcę jej tam znaleźć dobre miejsce, w którym spędzi resztę życia. Może nam się uda! - powiedziała Edmee "Faktom" TVN.

 

 

Aktywistka i garbaty ssak są w drodze już od ponad 90 dni! Niektórzy martwią się czy nawet oburzają na myśl, że zwierzę jest być może bardziej zamęczone niż wcześniej w cyrku... Oto opinia szkoły jeździeckiej, w której pracowała Francuzka: - Attika pochodzi z cyrku, gdzie była zwierzęciem poskromionym, ale nie ujeżdżanym. Edmée wyprowadza ją “za rękę” stopniowo zwiększając trudność i czas spacerów, żeby budować jej wytrwałość. Bo tak jak wszystkie zwierzęta cyrkowe, Attika miała ograniczone możliwości naturalnego poruszania się.

 

- Nie znam tej sprawy dokładnie, nie mam informacji, jaką dokumentacją medyczną dysponuje opiekunka wielbłąda, ale mam wątpliwości, czy zostały dopełnione wszelkie formalności. Ale to już pytanie do Państwowego Instytut Weterynarii - powiedziała portalowi Tvn24.pl Ewa Zgrabczyńska, dyrektor zoo w Poznaniu.

 

Dyrektor dodaje: - Wątpliwość budzi dobrostan wielbłąda, to, czy ma zapewnione odpowiednie warunki oraz to, jak znosi tę długą i trudną podróż. Pozostaje też kwestia ewentualnego przywrócenia baktrianowi (wielbłądowi dwugarbnemu) wolności. Tego nie robi się z dnia na dzień. Wymaga to wiedzy, umiejętności i odpowiedniego zaadaptowania zwierzęcia. To bardzo trudny proces. Dlatego najlepiej byłoby znaleźć dla niego stado, które w dobrych warunkach żyje w niewoli.

 

Epoznan.pl, Tvn24.pl