Szokujące informacje w sprawie śmierci Magdaleny Żuk! Relacja kobiety z Egiptu przeraża

Szokujące informacje w sprawie śmierci Magdaleny Żuk! Relacja kobiety z Egiptu przeraża
fot. Facebook

Czy prawda wyjdzie na jaw? Znów jest głośno o tajemniczej śmierci Magdaleny Żuk, teraz nowe fakty i informacje przedstawia w programie „Skandaliści” detektyw Marcin Popowski.

 

– Mogli jej powiedzieć, że zatańczy w kilku klubach, zostanie modelką, czy będzie towarzyszyć szejkowi na przyjęciu czy jachcie – uważa.

 

Prowadząca program Agnieszka Gozdyra, zapytała wprost detektywa czy Magdalena Żuk mogła być częścią seksturystyki?

 

– Nie wyklucza takiej opcji, choć trudno powiedzieć, czy wiedziała, po co jedzie. Mogła zostać dobrze zamanipulowana. Mogli jej powiedzieć, że zatańczy w kilku klubach, zostanie modelką, czy będzie towarzyszyć szejkowi na przyjęciu czy jachcie – odpowiedział detektyw.

 

Jak twierdzi Popowski polska prokuratura powinna udać się na miejsce zdarzenia i odtworzyć jego przebieg. – Należy dotrzeć do tego, kto wydał osobiste rzeczy Magdaleny bez zgody rodziny i udziału konsula obcej osobie, prawdopodobnie panu Maciejowi S. – mówił.

 

Co ciekawe okazuje się, że prawdopodobnie Żuk była na jachcie w pobliżu Marsa Alam. To tajemnicze i zapewne mroczne zdarzenia na nim miały załamać Polkę.

 

– Podobno telefon był wyczyszczony ze wszystkich możliwych danych. Poddano go ekspertyzom i wykazały one, że logowanie telefonu nastąpiło na Morzu Czerwonym w odległości około 20 km od lądu – powiedział Popowski.

 

Prokuratura Okręgowa w Jeleniej Górze jest jednak innego zdania. W oświadczeniu przesłanym Polsat News 3 października czytamy, że „nieprawdą jest, by pokrzywdzona brała udział w rejsie po morzu”.

 

– Ujawnione dane lokalizacje stacji przekaźnikowych BTS, z którymi łączył się telefon pokrzywdzonej, potwierdzają ustalenia śledztwa co do jej miejsca pobytu na terenie Egiptu. Zgromadzone dowody, w tym zeznania świadków towarzyszących jej podczas podróży i pobytu w Egipcie, wskazują, że Magdalena wówczas nie opuszczała terenu hotelu – przytaczała jego treść Agnieszka Gozdyra.

 

– Współczynnik błędu stacji BTS jest bardzo duży – odparł detektyw. Andrzej Mroczek, ekspert w zakresie m.in. przestępczości zorganizowanej, podkreślił, że współczynnik błędu stacji BTS jest bardzo duży.

 

– Zależy on od jej sprawności. Jeśli występują zakłócenia, to sygnał z aparatu jest automatycznie przenoszony do najbliższej stacji. Poddaję pod wątpliwość, że na podstawie wyłącznie komórki osoba, która miała zlecane wykonanie ekspertyzy, dokładnie określiła położenie telefonu – mówił.

 

– Powinien to zrobić operator miejscowy posiadający dokładne dane. Jeśli nie były włączone aplikacje, w tym GPS, nie jest możliwe bezpośrednio w tamtym terenie ustalenie, w których miejscach i jakich godzinach przebywał telefon – dodał.

 

Źródło: Polsat/ Polsat News