Rok 2026 w Stanach Zjednoczonych upłynie pod znakiem hucznych obchodów 250-lecia państwowości. Kulminacja uroczystości przypada oczywiście na 4 lipca, upamiętniając podpisanie Deklaracji Niepodległości, jednak dla miłośników techniki i historii transportu najważniejsze wydarzenia rozegrają się na torach. Amerykańska kolej przeżywa swoisty renesans zainteresowania, czego dowodem są dwa odrębne, lecz powiązane duchem historii projekty: wielka trasa największego parowozu świata oraz walka o przywrócenie lokalnej kolejki w Oregonie.
Kolos rusza w trasę od wybrzeża do wybrzeża
Główną atrakcją nadchodzących obchodów będzie bez wątpienia Big Boy 4014 – największy działający parowóz na świecie. Maszyna należąca do Union Pacific ma wyruszyć w historyczną podróż, która połączy dwa wybrzeża USA. To wydarzenie bez precedensu, ponieważ od czasu opuszczenia fabryki w Schenectady w 1941 roku, ten konkretny model nigdy nie zapuszczał się na wschód dalej niż do Chicago. Teraz, w ramach świętowania semiquincentennial (250-lecia), planowane jest zaprezentowanie tej inżynieryjnej perły w jak największej liczbie miejscowości. Choć dokładna trasa jest wciąż na etapie planowania, start przewidywany jest na koniec marca.
Big Boy 4014 to prawdziwy gigant, który swoimi parametrami wciąż budzi respekt. Parowóz mierzy 41 metrów długości, 4,6 metra wysokości, a po pełnym załadunku węgla i wody waży imponujące 600 ton. Seria ta została stworzona w czasie II wojny światowej specjalnie do transportu ciężkiego sprzętu wojskowego przez wymagające pasmo gór Wasatch. Z 25 zbudowanych egzemplarzy, numer 4014 jest jedynym, który pozostaje w pełni sprawny. Po wycofaniu ze służby w 1962 roku i przejęciu przez Union Pacific w 2013 roku, lokomotywa przeszła gruntowną renowację w Cheyenne, by powrócić na tory w 2019 roku z okazji 150. rocznicy Kolei Transkontynentalnej.
Nadzieja dla historycznej kolejki w Portland
Podczas gdy oczy całego kraju będą zwrócone na transkontynentalną podróż Big Boya, na północnym zachodzie USA, w Portland, toczy się walka o znacznie mniejszy, ale równie sentymentalny kawałek kolejowej historii. We wtorek Rada Metro jednogłośnie przegłosowała kontynuowanie współpracy z władzami miasta nad planem reaktywacji słynnej pętli Washington Park i kolejki przy zoo w Oregonie.
Dla lokalnych działaczy to milowy krok. Kathy Goeddel, prezes stowarzyszenia przyjaciół kolejki (Friends of Washington Park and Zoo Railway), nie kryje radości z faktu, że po raz pierwszy agencja Metro i miasto wspólnie zgodziły się pchnąć ten projekt do przodu. Agencja zabezpieczyła już 50 tysięcy dolarów na badania geotechniczne nasypów i torowiska, pod warunkiem, że inne organizacje zgromadzą dodatkowe 200 tysięcy dolarów niezbędne do przeprowadzenia pełnej oceny.
Skomplikowana droga do rewitalizacji
Historyczna trasa, wpisana w 2020 roku do Krajowego Rejestru Miejsc Historycznych, funkcjonowała od 1960 do 2013 roku. Oferowała ona malowniczą, 30-minutową przejażdżkę przez las, łącząc zoo ze stacją przy Ogrodach Różanym i Japońskim. Niestety, trasa została skrócona z powodu budowy nowego wybiegu dla słoni i obecnie kolejka kursuje jedynie na krótkim odcinku wewnątrz kampusu zoo.
Przywrócenie pełnej pętli jest jednak zadaniem skomplikowanym. Głównym wyzwaniem jest struktura własnościowa – pociąg jest obsługiwany przez Metro, ale sprzęt należy do miasta Portland. Dodatkowo władze zoo w Oregonie sceptycznie podchodzą do finansowania renowacji, argumentując, że tak kosztowna inwestycja nie wpisuje się w ich misję ochrony przyrody. Mimo to, entuzjaści skupieni wokół stowarzyszenia są pewni, że zdołają zebrać fundusze na niezbędne naprawy, o ile tylko urzędnicy dadzą im zielone światło. Dla wielu mieszkańców, w tym radnej Christine Lewis, walka o powrót kolejki to kwestia ocalenia wspomnień i lokalnego dziedzictwa, które miało zostać zastąpione ścieżką rowerową.




